
Do tragicznego zdarzenia doszło we wtorek rano w Harklowej. 13-letni chłopiec został odnaleziony w swoim pokoju bez oznak życia. Na miejsce wezwano służby ratunkowe i śmigłowiec LPR, jednak mimo podjętej akcji nie udało się go uratować.
Do ogromnej tragedii doszło we wtorek, 24 marca, w Harklowej. To właśnie tam, w jednym z domów, odnaleziono 13-letniego chłopca bez oznak życia. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe, a do akcji skierowano również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Mimo szybkiej reakcji nie udało się go uratować.
Okoliczności tej tragedii są obecnie wyjaśniane. Na ten moment nic nie wskazuje na udział osób trzecich, ale ostateczne odpowiedzi mają przynieść dalsze czynności śledczych oraz sekcja zwłok.
Nie wstał do szkoły. Nie żyje 13-latek
Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, wszystko zaczęło się wcześnie rano. Chłopiec nie pojawił się o zwykłej porze, by przygotować się do szkoły, dlatego jego rodzice postanowili zajrzeć do pokoju.
To wtedy mieli zobaczyć dramatyczny obraz — ich syn leżał w łóżku i nie dawał oznak życia. Natychmiast zaalarmowano służby ratunkowe.
Jak przekazał w rozmowie z „Faktem” podkom. Daniel Lelko z Komendy Powiatowej Policji w Jaśle:
O godz. 7.25 dyżurny jasielskiej komendy policji otrzymał informację o zgonie 13-latka w miejscowości Harklowa
Na miejsce skierowano karetkę pogotowia, a także śmigłowiec LPR, który lądował w pobliżu domu.
Sytuacja od początku była bardzo poważna. Rodzice chłopca wezwali pomoc około godziny 7 rano, licząc, że ich syna uda się jeszcze uratować. Na miejscu pojawili się ratownicy medyczni oraz policja, a z powietrza wsparcie zapewniło Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Policja przekazała, jak wyglądały pierwsze ustalenia po przybyciu służb:
Po tym, jak chłopiec nie wstał do szkoły, rodzice zajrzeli do jego pokoju. 13-latek leżał w łóżku, bez oznak życia. Na ratunek przyjechało pogotowie ratunkowe, lądował śmigłowiec LPR. Niestety, życia dziecka nie udało się uratować
Ta wiadomość wstrząsnęła lokalną społecznością. Trudno uwierzyć, że jeszcze kilka godzin wcześniej nic nie zapowiadało tragedii.
Na ten moment nie podano jeszcze oficjalnej przyczyny zgonu 13-latka. Śledczy pracują nad ustaleniem, co dokładnie wydarzyło się w domu w Harklowej i dlaczego chłopiec zmarł nagle we śnie lub nad ranem.
Na miejscu przeprowadzono oględziny, zabezpieczono również wszystkie ślady, które mogą pomóc w wyjaśnieniu sprawy. Ciało dziecka ma zostać poddane sekcji zwłok, która najprawdopodobniej będzie kluczowa dla ustalenia przyczyny tragedii.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji, na miejscu nie ujawniono niczego, co wskazywałoby na przestępstwo. Policja nie dopatruje się obecnie żadnego wątku kryminalnego.
Szczególnie poruszające są ustalenia dotyczące ostatnich godzin życia chłopca. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze wieczorem dzień wcześniej nie działo się nic niepokojącego.
13-latek wrócił ze szkoły, spędził czas w domu i jak przekazano, nie skarżył się na żadne dolegliwości. Rodzice widzieli go jeszcze przed snem i nic nie zapowiadało tego, co miało wydarzyć się rano.
W rozmowie z „Faktem” policjant podkreślił:
W poniedziałek chłopiec wrócił ze szkoły. Rodzice go widzieli wieczorem, przed snem. 13-latek na nic się nie uskarżał, czuł się dobrze
To właśnie ten element sprawia, że sprawa jest jeszcze bardziej wstrząsająca. Wszystko wydarzyło się nagle i bez żadnych wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych.
Dalsze odpowiedzi mają przynieść wyniki sekcji zwłok oraz dalsze ustalenia prowadzone przez śledczych. To one pokażą, co mogło doprowadzić do tak nagłej tragedii.
Na razie policja nie przekazuje więcej szczegółów, a cała sprawa pozostaje pod nadzorem odpowiednich służb. Mieszkańcy Harklowej są poruszeni dramatem, który rozegrał się w zwykły, wtorkowy poranek.
To kolejna tragedia, która pokazuje, jak w jednej chwili codzienność może zamienić się w niewyobrażalny dramat dla całej rodziny.
źródło zdjęć: Canva






