
Akcja przeprowadzona przez członków Ruchu Klimatycznego „Jazda!” wywołała ogromne poruszenie w mediach i internecie. 22 lipca 2026 roku aktywiści zorganizowali protest, podczas którego zdewastowali prywatny dom Andziaks w Wilanowie, a także luksusowy sklep influencerki i butik Małgorzaty Rozenek-Majdan w Warszawie. Dzień po głośnym happeningu obie celebrytki zdecydowały się publicznie odnieść do całej sytuacji.
Małgorzata Rozenek-Majdan: „Protest nie może oznaczać przyzwolenia na przemoc”
Kilka godzin po zniszczeniu swojego butiku Małgorzata Rozenek-Majdan opublikowała na Instagramie obszerne oświadczenie. Gwiazda podkreśliła, że rozumie prawo do protestowania i sama od lat angażuje się w różnego rodzaju akcje społeczne. Zaznaczyła jednak, że granicą jest stosowanie przemocy i niszczenie cudzej własności.
Wczoraj mój butik był celem akcji aktywistów klimatycznych. Rozumiem prawo do protestu. Sama od lat angażuję się społecznie i wiem, że w demokracji jest miejsce na wyrażanie swoich poglądów. Wiem też, że zmiany często zaczynają się od sprzeciwu. Ale protest nie może oznaczać przyzwolenia na przemoc
W dalszej części wpisu zwróciła uwagę, że skutki działań aktywistów odczuli przede wszystkim pracownicy znajdujący się w sklepie w chwili ataku.
Niszczenie czyjejś własności, zakłócanie pracy i wywoływanie poczucia zagrożenia nie są narzędziami debaty publicznej. W środku byli pracownicy. Przyszli do pracy jak każdego innego dnia i po prostu się przestraszyli. Nie byli stroną żadnego sporu, a mimo to ponieśli jego konsekwencje.
Rozenek-Majdan o odpowiedzialności za przekroczenie prawa
Celebrytka podkreśliła również, że niszczenie mienia nie może być uznawane za dopuszczalną formę wyrażania poglądów, niezależnie od celu protestu.
Nie możemy uznać, że zniszczenie czyjejś własności jest akceptowalnym sposobem wyrażania poglądów. Od tego świat nie stanie się bardziej sprawiedliwy. Nie zmniejszą się nierówności. Nikomu nie będzie żyło się lepiej. Zostanie tylko więcej złości, więcej podziałów i większe przyzwolenie na przemoc.
Na zakończenie swojego oświadczenia odniosła się również do kwestii odpowiedzialności za podobne działania.
Od lat uczestniczę w debacie publicznej i wierzę, że nawet w najtrudniejszych sprawach można się różnić, nie odbierając innym poczucia bezpieczeństwa i szacunku. Każdy, kto przekracza granice prawa, powinien ponieść odpowiedzialność w ramach państwa prawa. Tylko w ten sposób możemy chronić przestrzeń do prawdziwej debaty.

Andziaks również przerwała milczenie po ataku aktywistów
Do całej sytuacji odniosła się także Andziaks, której prywatny dom oraz luksusowy sklep również stały się celem protestu. Aktywiści oblali posesję i lokal sztucznie stworzoną mazią przypominającą odchody. Influencerka już podczas samego zajścia połączyła się z aktywistami za pośrednictwem transmisji wideo prowadzonej przez swoją mamę, Agnieszkę Kurowską.
Dzień później opublikowała na InstaStories obszerne oświadczenie, przyznając, że od momentu zdarzenia otrzymuje mnóstwo wiadomości od internautów i mediów.
Dostaję mnóstwo wiadomości, żebym wypowiedziała się jakkolwiek do tej sytuacji, która miała miejsce wczoraj. W ogóle mnóstwo wiadomości z zapytaniem, jak się czuję. No nijako się czuję. Jakby fatalnie, szczerze mówiąc.
Influencerka nie ukrywała, że wciąż nie potrafi zrozumieć motywacji osób odpowiedzialnych za zniszczenie jej mienia.
Nigdy bym nie przypuszczała, że w ogóle pod moim prywatnym domem może zaistnieć taka sytuacja. Jest to dla mnie poniżej pasa. Jest to po prostu karygodne. I nie daję zezwolenia absolutnie na coś takiego. (…) Jak można chcieć zniszczyć czyjąś własność, zakłócić spokój w czyimś prywatnym domu?
„Moje bezpieczeństwo zostało naruszone”
Andziaks przyznała, że całe wydarzenie było dla niej ogromnym przeżyciem. Szczególnie dlatego, że w chwili zdarzenia przebywała w domu razem ze swoim synkiem.
Ja się zastanawiam, czy ja w ogóle powinnam się jakkolwiek wypowiadać, bo od rana wszyscy huczą o tym, dzwonią do mnie, wypisują z różnych portali, z wiadomości. Dla mnie to jest taki szok. Mam tak skrajne emocje, co do całej tej sytuacji, że ja nie chcę się wypowiadać, bo nie chcę chyba powiedzieć na ten moment za dużo. Ja muszę po prostu ochłonąć, bo czuję się z tym po prostu bardzo źle. Czuję, że moje bezpieczeństwo zostało naruszone. Ja byłam sama wtedy w domu z Franco i ja nie wiedziałam na początku, co to jest. Czy to jest krew.
Na razie influencerka nie zdradziła, jakie dalsze kroki zamierza podjąć. Podkreśliła jedynie, że potrzebuje czasu, aby dojść do siebie po całym zdarzeniu.
Jakby naprawdę psychicznie nie czuję się najlepiej i dlatego też chyba nie powinnam się wypowiadać, chociaż bardzo dużo osób do mnie wypisuje. Dlatego powiem, nie wiem, może po prostu powinnam ochłonąć i jak ochłonę, to się wypowiem, bo nic chyba porządnego teraz nie powiem w tym temacie. Abstrakcyjna sytuacja. I nikomu czegoś takiego nie życzę.
Akcja wywołała ogromną dyskusję
Protest przeprowadzony przez Ruch Klimatyczny „Jazda!” odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych. W sieci pojawiły się tysiące komentarzy dotyczących zarówno samej formy protestu, jak i granic aktywizmu. Swoje stanowisko przedstawiły już zarówno Małgorzata Rozenek-Majdan, jak i Andziaks, które zgodnie podkreślają, że sprzeciw wobec określonych zjawisk nie powinien prowadzić do niszczenia cudzej własności ani naruszania poczucia bezpieczeństwa innych osób.
Źródło zdjęć: Instagram Małgorzaty Rozenek/ Andziaks, Wikipedia- Autorstwa Kancelaria Sejmu – https://www.flickr.com/photos/sejm_rp/55051524636/, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=182412417






