„Ludzie bali się z nim jeździć”- Nowe informacje o kierowcy, który potrącił Łukasza Litewkę. Znajomy 57-latka ujawnił szczegóły

„Ludzie bali się z nim jeździć”- Nowe informacje o kierowcy, który potrącił Łukasza Litewkę. Znajomy 57-latka ujawnił szczegóły



W reportażu programu „Uwaga” TVN poświęconym śmierci Łukasza Litewki pokazano nie tylko dramat jego partnerki, ale także nowe informacje dotyczące 57-letniego kierowcy, który potrącił posła. Dziennikarzom udało się dotrzeć do znajomych mężczyzny oraz jego żony, którzy opowiedzieli o jego niepokojącym zachowaniu jeszcze przed tragicznym wypadkiem.

Tragiczna śmierć Łukasza Litewki od tygodni pozostaje jednym z najgłośniejszych tematów w Polsce. Poseł i działacz społeczny przez lata angażował się w pomoc potrzebującym, organizował akcje charytatywne i aktywnie wspierał wielu potrzebujących. Dla wielu osób był kimś więcej niż politykiem — internauci często podkreślali jego autentyczność, otwartość i ogromne zaangażowanie w sprawy zwykłych ludzi.

Tragiczny wypadek Litewki

Do tragedii doszło 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej. Łukasz Litewka jechał rowerem ulicą Kazimierzowską, gdy został potrącony przez samochód marki Mitsubishi Colt. Na miejsce szybko wezwano służby ratunkowe, jednak obrażenia okazały się śmiertelne.

57-letni kierowca został zatrzymany i usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyzna wyszedł jednak z aresztu po wpłaceniu 40 tysięcy złotych poręczenia majątkowego. Prokuratura uznała ten środek za niewystarczający i domaga się ponownego umieszczenia podejrzanego w areszcie. Decyzję w tej sprawie ma podjąć sąd 12 maja.

11 maja program „Uwaga” TVN wyemitował poruszający reportaż poświęcony tragedii. W materiale pokazano nie tylko kulisy śledztwa i pojawiające się w internecie teorie spiskowe, ale również prywatne życie posła.

W reportażu głos zabrała partnerka Łukasza Litewki, Natalia Bacławska, o której wcześniej niewiele osób wiedziało. Poseł bardzo chronił swoją prywatność i rzadko mówił publicznie o relacji z ukochaną. Dopiero po jego śmierci wiele osób dowiedziało się, że od kilku lat byli razem.

Kobieta opowiedziała o ogromnym bólu po stracie partnera oraz hejcie, z którym musi mierzyć się po tragedii. Reportaż pokazał jednak również drugą stronę sprawy i skupił się na osobie kierowcy, który doprowadził do śmiertelnego wypadku.

Znajomi kierowcy mówili o jego niepokojącym zachowaniu

Dziennikarze „Uwagi” dotarli do znajomych 57-latka. Jeden z nich przyznał przed kamerą, że od dłuższego czasu zachowanie mężczyzny budziło niepokój otoczenia.

Mówiłem: ‘idź do lekarza, zrób sobie badania, bo kurde, coś z tobą jest nie tak, chłopie’. A on zawsze tak się dziwnie patrzył i tak się dziwnie uśmiechał. On kiedyś był kierowcą, tylko że zabronili mu prowadzić samochód, bo ludzie bali się z nim jeździć – powiedział znajomy kierowcy.

Reporter dopytywał, dlaczego ludzie mieli obawiać się jazdy z 57-latkiem.

Kolega mi opowiadał, że dwa razy do sklepu prawie wjechał, zamiast jechać do przodu, to na przykład wstecznym do tyłu. W ogóle na drodze nie uważał. Taki nieodpowiedzialny był, rozkojarzony. On bardzo niebezpiecznie jeździ. Wszyscy na niego cały czas krzyczeli, żeby uważał. Jeszcze w ten dzień, co on ten wypadek spowodował, to ja mówiłem mu, kurde, chłopie, coś z tobą jest nie tak. W ten dzień właśnie. Ale nie wyglądał na zmęczonego ani na jakiegoś, no, no nie wiem. Był — jak zawsze dziwny — taki, ale nic nie wskazywało, że on był zmęczony. Pan sobie nie wyobraża, co ja miałem w głowie, jak się dowiedziałem, że to on spowodował ten wypadek – relacjonował.

Prokuratura bada stan zdrowia kierowcy

W materiale TVN jeden z reporterów zapytał o te doniesienia prokuratora Bartosza Kiliana, który prowadzi sprawę. Śledczy przyznał, że wątek stanu zdrowia kierowcy jest obecnie dokładnie analizowany.

Nie bagatelizujemy takich okoliczności, natomiast co wynika z naszych dociekań w tym zakresie? Tutaj muszę zasłonić się tajemnicą śledztwa. Naszym celem jest przede wszystkim odtworzenie stanu percepcji, stanu zdrowia tego człowieka na moment zaistnienia zdarzenia. To jest kluczowe dla oceny jego odpowiedzialności – tłumaczył prokurator.

Żona kierowcy: „To był nieszczęśliwy wypadek”

Głos zabrała także żona kierowcy, która przekonywała, że jej mąż nie chciał nikogo skrzywdzić i do dziś nie pamięta dokładnie przebiegu tragedii.

Nie pamiętam, żeby zasłabnął, ale on był przemęczony, nie chciał tego zrobić. Nie zabiłby człowieka. Gwarantuję, nie zrobiłby tego. To był nieszczęśliwy wypadek. Myślał, że to jakiś ptak mu wleciał, uderzył w szybę. Wyszedł z tego samochodu i popatrzył. On nie wiedział nawet, że tam leży człowiek. Tam potem dopiero, jak już zauważył rower, no to mówi ‘coś jest nie tak – powiedziała w reportażu.

źródło zdjęć: @teamlitewka