
Zakaz handlu w niedziele mógłby zniknąć, a sklepy działałyby przez cały rok bez ograniczeń. Taką propozycję dostało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w petycji od pracownika branży logistyczno-handlowej. W zamian ludzie za kasami mieliby dostawać dwa kolejne dni wolnego. Resort już ją analizuje.
Sprawa zaczęła się od petycji numer 186/2026. Dokument wpłynął do resortu 5 sierpnia 2026 roku, a w Biuletynie Informacji Publicznej ministerstwo opublikowało go 11 września. Jego autor przedstawia się jako pracownik sektora logistyczno-handlowego i nie zgodził się na ujawnienie swoich danych. Pozostał anonimowy.
Zakaz handlu w niedziele miałby ustąpić dwóm dniom wolnego
Petycja dotyczy „bezpiecznego handlu w niedziele, wzrostu gospodarczego i ochrony pracowników”. Jej autor nie domaga się jednak samego zniesienia ograniczeń. Proponuje wymianę.
Sklepy mogłyby działać w każdą niedzielę, a osoba, która wtedy stanie za kasą, dostawałaby w zamian dwa następujące po sobie dni wolne w innym terminie. Nie byłyby one rozdzielane pojedynczymi zmianami. Miałyby tworzyć jeden blok odpoczynku.
Dwa kolejne dni wolne dają minimum 48 godzin nieprzerwanego odpoczynku. Do tego dochodzi co najmniej 11 godzin odpoczynku dobowego, czyli razem 59 godzin. Autor petycji chce, żeby taki blok przypadał w każdym okresie 168 godzin. Zmiany objęłyby artykuły 129 i 132 Kodeksu pracy.
Rotacyjny grafik zamiast jednej wolnej niedzieli
Przyjęcie propozycji nie oznaczałoby, że każdy sprzedawca staje za kasą co tydzień. Kluczem jest rotacja. Osoba pracująca w weekend mogłaby odebrać wolne w poniedziałek i wtorek albo w środę i czwartek. Grafik wyglądałby więc zupełnie inaczej niż dziś.
Autor petycji przekonuje, że obowiązujące dziś przepisy o czasie pracy i tak bywają masowo naginane przez pracodawców w systemach pracy ciągłej. Jego zdaniem realny, dłuższy odpoczynek daje zatrudnionym więcej niż wolna niedziela na papierze. Taki jest cały pomysł.
Związkowcy chcą 628 złotych za niedzielną zmianę
Na tym dyskusja się nie kończy. Jak zwraca uwagę portal Bankier.pl, swoją propozycję zgłosiła równolegle Związkowa Alternatywa. Związkowcy chcą całkowitego zniesienia ograniczeń w handlu, ale w zamian za pracę w ostatni dzień tygodnia domagają się 2,5-krotności zwykłej stawki godzinowej.
Przy wskazanej przez nich minimalnej stawce godzinowej 31,40 złotego wychodzi 78,50 złotego za godzinę. Ośmiogodzinna zmiana oznaczałaby 628 złotych. To jednak osobny postulat, a nie element petycji analizowanej przez ministerstwo.
Ministerstwo ma czas do 5 listopada
Na razie nie zmieniło się nic. Ustawa ograniczająca handel w niedziele i święta wciąż obowiązuje razem z wyjątkami zapisanymi w przepisach. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podkreśla, że dokument jest dopiero analizowany. Termin rozpatrzenia wyznaczono najpóźniej na 5 listopada 2026 roku.
Przypomnijmy, że w 2026 roku niedziel handlowych jest osiem. Zakupy można było zrobić 25 stycznia, 29 marca, 26 kwietnia, 26 czerwca i 30 sierpnia. Przed nami jeszcze trzy takie dni, wszystkie w grudniu – 6, 13 i 20. Potem wracają zwykłe zasady.
Żaden rządowy projekt w tej sprawie nie powstał. Petycja to głos obywatela, który resort musi rozpatrzyć, a nie zapowiedź nowego prawa. Dopiero inicjatywa ustawodawcza otworzyłaby drogę do zmiany przepisów. Na decyzję trzeba poczekać.
źródło zdjęć: Canva






