Zbiórka dla rodziny pani Darii przerosła oczekiwania. Tysiące osób pomogły rodzinie zmarłej woźnej

Zbiórka dla rodziny pani Darii przerosła oczekiwania. Tysiące osób pomogły rodzinie zmarłej woźnej

Zbiórka dla rodziny pani Darii, woźnej zabitej 8 października w szkole w Leszczydole-Nowinach, w niespełna dwa dni zgromadziła ponad 200 tysięcy złotych. 37-latka osierociła dwóch synów w wieku 6 i 11 lat. Pomoc popłynęła z całej Polski. Takiego odzewu nikt się nie spodziewał.

Do tragedii doszło w czwartek 8 października około godziny 9. Do Szkoły Podstawowej imienia Jana Pawła II w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem wszedł 15-letni absolwent placówki. Miał przy sobie trzy noże, a na głowie kask z zamontowaną kamerką.

Na korytarzu zaatakował 37-letnią Darię K., która pracowała w szkole jako woźna. Mimo reanimacji jej życia nie udało się uratować. Ranni zostali także dyrektor Krzysztof Ochmański oraz jedna z nauczycielek. Dyrektor, osłaniając się stojącą obok tablicą, zdołał obezwładnić napastnika jeszcze przed przyjazdem policji.

Zbiórka dla rodziny pani Darii ruszyła dzień po tragedii

Zbiórkę na portalu Szczytny Cel założyła Klaudia Powierza, mieszkanka gminy Wyszków i absolwentka pedagogiki resocjalizacyjnej. Pani Darii ani jej bliskich nie znała. Jak wyjaśniła w opisie, nie potrafiła przejść obojętnie wobec tragedii, która wydarzyła się tak blisko.

Akcja prowadzona jest za wiedzą i zgodą pana Daniela, męża zmarłej. Pieniądze mają pokryć opiekę psychologiczną dla chłopców, codzienne potrzeby rodziny oraz wydatki na edukację. Część ma zostać odłożona na przyszłość dzieci.

Kwota rosła w ekspresowym tempie. W piątek 9 października Miejski Reporter informował o ponad 22 tysiącach złotych od 777 osób. Około godziny 20 tego samego dnia na koncie było już prawie 150 tysięcy. W sobotę 10 października rano licznik pokazywał już 206 705,99 zł, a wpłat dokonały 6864 osoby.

Na tym nie koniec. Apel udostępniło ponad 1800 internautów.

Pomoc obiecał także premier Donald Tusk

O rodzinie zmarłej woźnej mówił również szef rządu, który zabrał głos podczas konferencji prasowej zwołanej po ataku.

Pozostawiła dwójkę dzieci. Już poprosiłem ministrów spraw wewnętrznych i mojego szefa kancelarii, żeby bez żadnej zwłoki roztoczyć pełną opiekę nad rodziną zabitej pracownicy szkoły

– zapewnił Donald Tusk.

Gmina Wyszków poinformowała z kolei, że osoby dotknięte zdarzeniem mogą skorzystać z bezpłatnej pomocy psychologicznej. Tymczasem mąż pani Darii przedstawił zupełnie inny obraz pierwszych godzin po tragedii.

W rozmowie z „Faktem” pan Daniel przyznał, że o szczegółach ataku dowiadywał się głównie z mediów. W chwili tragedii był w pracy w Warszawie, skąd natychmiast ruszył na miejsce. Jak twierdzi, obiecane wsparcie psychologiczne do rodziny nie dotarło.

Opowiedział też o synach. Młodszy jeszcze nie rozumie, co się stało. Starszy bardzo mocno przeżywa stratę mamy.

Uczniowie wspominają woźną z Leszczydołu-Nowin

Pani Daria była absolwentką tej samej podstawówki, a potem wróciła do niej jako pracownica obsługi. Uczniowie i nauczyciele nie kryją łez, a mieszkańcy wsi wspominają ją jako ciepłą, życzliwą i zawsze uśmiechniętą kobietę.

Do tej szkoły chodzili też jej synowie i w czwartek rano 37-latka przyszła do pracy razem z nimi. Jak przekazał dyrektor, podczas ataku jeden z chłopców był w sali lekcyjnej, a drugi przebywał na szkolnej wycieczce.

Przypomnijmy, że ten sam dzień przyniósł też atak nożownika w Ostrołęce. W kolejnych dniach strach udzielił się rodzicom w całym kraju, a policja wydała komunikat w sprawie „krwawego piątku”.

Pani Daria i pan Daniel pobrali się w 2014 roku. Teraz to on został sam z dwójką dzieci. Tysiące ludzi pokazały mu, że nie jest z tym sam.

Źródło zdjęcia: Canva