Wizz Air kasuje 8 tysięcy lotów. Z Wrocławia zniknie pięć kierunków

Wizz Air kasuje 8 tysięcy lotów. Z Wrocławia zniknie pięć kierunków

Zimowy rozkład Wizz Air chudnie o 5 procent, czyli o ponad 8 tysięcy rejsów. Przewoźnik ogłosił cięcia w czwartek 17 września na Capital Markets Day w Londynie. Najwięcej straci Wrocław, z którego od końca października znikają cztery kierunki. Zmiany widać już w systemach rezerwacyjnych.

Wakacyjny szczyt się skończył, a linie lotnicze dopinają siatki na najbliższe miesiące. Węgierski przewoźnik zrobił to inaczej, niż wcześniej zapowiadał. Zamiast rosnąć, tnie. Skutki tej decyzji pasażerowie odczują już w październiku.

Zimowy rozkład Wizz Air stracił ponad 8 tysięcy rejsów

Linia obcięła planowaną siatkę na sezon zimowy 2026/2027 o 5 procent. W praktyce oznacza to około 2 milionów miejsc i ponad 8 tysięcy lotów mniej w całej sieci. Pierwotne plany mówiły o ekspansji na poziomie 10-12 procent, co dałoby 41-42 miliony miejsc w sprzedaży. Teraz zimowy rozkład będzie wyraźnie cieńszy.

Dla porównania poprzedni sezon zimowy, od października 2025 do marca 2026, dał pasażerom 37,35 miliona miejsc. Powody cięć są dwa. Przewoźnik wskazuje na niestabilność na Bliskim Wschodzie oraz na skok cen paliwa lotniczego. Lato wypadło dobrze, ale zima ma wyglądać ostrożnie.

Wrocław traci najwięcej z zimowego rozkładu

Zmiany widać już w systemach rezerwacyjnych, a najmocniej oberwało lotnisko we Wrocławiu. Z końcem października znikają stamtąd rejsy do Malagi, Madrytu, Nicei i Bukaresztu. Trasa do gruzińskiego Kutaisi zostaje zawieszona na całą zimę i wraca dopiero w marcu 2027 roku. Pięć zmian na jednym lotnisku.

Z rozkładu wypadają również połączenia Warszawa-Genua oraz Modlin-Brindisi. Rejsy do Rijeki z Gdańska i Lublina kończą się miesiąc wcześniej, niż planowano. Zawieszony zostaje też całoroczny kierunek z Gdańska do Trondheim, którego zniknięcie z zimowej siatki opisywaliśmy w sierpniu.

Węgierski przewoźnik przenosi samoloty na Bliski Wschód

Cięcia to tylko jedna strona tej układanki. Wizz Air jednocześnie wraca tam, skąd na wiele miesięcy zniknęły samoloty pasażerskie. Na sezon zimowy przywraca 12 tras i 49 połączeń tygodniowo do Jordanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Arabii Saudyjskiej. W grze są Dżudda, Amman, Abu Zabi i Dubaj.

Polacy skorzystają na tym w dwóch miastach. Z Katowic do Abu Zabi polecimy od 25 października, pięć razy w tygodniu. Z Krakowa rejsy startują 27 października, trzy razy w tygodniu. To powrót zawieszonych wcześniej tras.

Podobnie postępuje Lufthansa, która oferuje cztery codzienne rejsy do Tel Awiwu z Frankfurtu i Monachium. Od 10 września niemiecki przewoźnik lata z Frankfurtu do Rijadu trzy razy w tygodniu, a od 25 października uruchamia połączenie do Ammanu. Kierunki bliskowschodnie wracają do rozkładów.

Z tego powrotu wyłamuje się polski LOT, który zawiesił trasy Warszawa-Rijad oraz Warszawa-Dubaj i nie podał na razie nowych terminów.

Ostateczny termin oraz częstotliwość realizacji połączeń będą uzależnione od dalszej oceny sytuacji bezpieczeństwa oraz warunków operacyjnych

– brzmi komunikat przewoźnika.

Przypomnijmy, że zimowe cięcia stały się w tym roku normą na całym rynku. Kilka dni temu opisywaliśmy pięć tras, które Ryanair zdjął z polskich lotnisk. Powody są niemal identyczne. Paliwo i słaby popyt zimą.

Mimo hamowania Wizz Air nie schodzi z długoterminowych celów. Do końca roku obrachunkowego 2030 chce mieć 335 samolotów, przewozić 127 milionów pasażerów rocznie i wypracować 10 miliardów euro przychodu. Dziś flota liczy 269 maszyn, a roczny wynik to 69,7 miliona pasażerów. Droga jest daleka.

Pasażerowie z biletami na najbliższe miesiące powinni sprawdzić swoje rezerwacje. Zmiany w zimowym rozkładzie wchodzą etapami, bo linie dopinają siatki do ostatniej chwili. Wiadomość o odwołanym rejsie potrafi zaskoczyć na kilka dni przed wylotem. Lepiej dowiedzieć się o tym wcześniej.

Źródło zdjęcia: Wikipedia- Autorstwa Gyrostat (Wikimedia, CC-BY-SA 4.0), CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=41305792