Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Patrycja i Łukasz z niecierpliwością oczekiwali narodzin swojego pierwszego dziecka. Tuż po porodzie personel medyczny zdecydował, że dziecko nie może opuścić placówki razem z rodzicami. Jako powód wskazano stan zdrowia obojga. Poszkodowani uważają, że szpital odebrał im synka bo są niepełnosprawni!
– Patrycja porusza się na wózku inwalidzkim i korzysta z balkonika, Łukasz zmaga się z przewlekłą chorobą wymagającą leczenia. – Skreślili mnie od razu, jeszcze zanim pokazaliśmy, że sobie poradzimy – mówi kobieta ze łzami w oczach.
Historia pary została przedstawiona w programie TVP „Reporterzy”. Wynika z niej, że decyzję o odebraniu dziecka podjęto zaledwie po jednej dobie pobytu w szpitalu. Lekarze mieli ocenić, że świeżo upieczeni rodzice nie radzą sobie z podstawową opieką – karmieniem i przewijaniem. Patrycja i Łukasz tłumaczą jednak, że to ich pierwsze dziecko, a każda młoda para potrzebuje czasu, by nauczyć się nowych obowiązków.
Na prywatnych nagraniach wideo widać, jak ojciec karmi dziecko butelką i zmienia mu pieluszkę. Nie było więc tak, że zupełnie nie podejmowali prób opieki. Mimo to, decyzja zapadła błyskawicznie, a rozmowy lekarzy zarejestrowane przez rodzinę pokazują, że nie chciano brać na siebie odpowiedzialności za ewentualne problemy.
– Nikt nie chciał się pod tym podpisać – słychać na nagraniu.
Bez wcześniejszych rozmów z rodzicami czy babcią dziecka, która deklarowała chęć pomocy, szpital skierował sprawę do MOPS-u. Wystarczył jeden e-mail, by sprawa trafiła do sądu rodzinnego. W efekcie Antoś został objęty zabezpieczeniem i umieszczony w rodzinie zastępczej – aż 500 kilometrów od rodzinnego miasta.
Adwokat Ernest Ziemianowicz w rozmowie z reporterami podkreśla:
– Odbiór dziecka następuje błyskawicznie, często bez głębszej analizy sytuacji, natomiast proces powrotu dziecka do rodziny może ciągnąć się miesiącami, a nawet latami.
Antoś spędził w szpitalu cztery miesiące, zanim został przeniesiony do rodziny zastępczej. Odległość znacząco utrudnia kontakty z rodzicami, jednak Patrycja i Łukasz nie tracą nadziei. Jak zapowiadają, będą walczyć o prawo do wychowywania własnego dziecka.
– Chcemy tylko jednego – żeby nas oceniano po tym, co robimy, a nie po tym, jak wyglądamy albo na co chorujemy – mówi Łukasz. Ich historia budzi emocje i prowokuje pytania o to, gdzie leży granica między troską o dobro dziecka a dyskryminacją z powodu niepełnosprawności.
Źródło zdjęcia: Canva