Nowe informacje o stanie zdrowia Adriana Szymaniaka. Rodzina zabrała głos

Nowe informacje o stanie zdrowia Adriana Szymaniaka. Rodzina zabrała głos

Adrian Szymaniak, znany widzom programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, od wielu miesięcy zmaga się z niezwykle ciężką chorobą. Po diagnozie glejaka IV stopnia, którą usłyszał w lipcu 2025 roku, rozpoczęła się trudna i wymagająca walka o zdrowie. Niestety, w ostatnim czasie pojawiły się kolejne niepokojące informacje dotyczące przebiegu leczenia.

Wznowa choroby Adriana Szymaniaka

w połowie lipca, po dłuższej przerwie, Adrian odezwał się do swoich obserwatorów za pośrednictwem Instagrama. W nagraniu podsumował minione miesiące oraz opowiedział o aktualnym stanie swojego zdrowia:

Dziś mija rok od mojej diagnozy – od nocy z 13 na 14 lipca ubiegłego roku. Trafiłem wtedy do szpitala i dostałem diagnozę – glejak IV stopnia, i tak minął już rok. Leczenie nadal trwa, walka nadal trwa, i dziękuję wam za waszą obecność oraz wsparcie. Nie mam zamiaru się poddawać, choć nie ukrywam, że ten rok był bardzo ciężki. Choroba zabrała mi bardzo wiele, ale też bardzo wiele mi dała. Ostatnim razem, chyba w marcu, nagrywałem się dla was i wtedy wydawało się, że wiatr przeciera chmury. Natomiast trzy tygodnie później mówiłem o obrzęku mózgu i o powracających „wiatrach choroby” – i faktycznie, obrzęk mózgu miał w tym swój bardzo duży udział. Niestety, nastąpiła też wznowa choroby.

Po tym, jak Adrian zdecydował się publicznie opowiedzieć o swojej sytuacji zdrowotnej, głos zabrała również jego żona, Anita Szymaniak.

Napisała:

Nie spodziewałam się tego, że Adrian postanowi podzielić się ostatnimi ciężkimi przejściami. Przeżywaliśmy to wszystko w ciszy i bez rozgłosu. Najważniejsze jest zdrowie i czas z rodziną. (…) Dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia i za wyrozumiałość. Przepraszam wszystkich. Chciałabym dawać siłę wszystkim, ale teraz sama jej potrzebuję. Walczymy dalej i nie poddajemy się.

Nowe informacje o stanie zdrowia Adriana

Rodzina przekazała, że choroba ponownie dała o sobie znać w opisie na stronie zbiórki. Adrian musiał przejść kolejną skomplikowaną operację usunięcia guza, a lekarze wykryli również nowe ognisko choroby, które wymagało zastosowania radioterapii stereotaktycznej.

Na stronie zbiórki Anita i Adrian opisali dramatyczne chwile, jakie przyszło im przeżyć:

Jak opisać moment, w którym po raz drugi słyszysz wyrok? Jak znaleźć słowa, kiedy po miesiącach walki, nadziei i wiary, że najgorsze już minęło, cały świat rozpada się w jednej sekundzie? Jedno słowo. Wznowa. To słowo odebrało nam oddech

Następnie dodali:

Naprawdę wierzyliśmy, że udało nam się zatrzymać chorobę. Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe. Poruszyliśmy niebo i ziemię. Adrian przeszedł skomplikowane operacje, radioterapię, chemioterapię, komercyjne leczenie TTFields, stosował specjalistyczną dietę i suplementację. Szukaliśmy pomocy wszędzie tam, gdzie tliła się choć najmniejsza iskra nadziei. Wierzyliśmy, że miłość, determinacja i wiara potrafią przenosić góry. A Adrian… nawet będąc ciężko chory, myślał nie tylko o sobie. Doradzał innym pacjentom, wspierał ich, dodawał otuchy. Chciał, aby inni mieli więcej możliwości niż on sam.

O kolejnej wznowie napisali również:

Niestety przyszła wiadomość, której baliśmy się najbardziej. Choroba wróciła. Adrian walczy z całych sił. Dla swojej rodziny. Dla swoich ukochanych dzieci. Dla każdej wspólnej chwili, której jeszcze nie zdążyliśmy przeżyć…Niestety przeciwnik okazał się wyjątkowo agresywny. Ostatnie tygodnie były kolejnym dramatycznym rozdziałem tej walki. Adrian przeszedł następną skomplikowaną operację usunięcia guza. Pojawiło się również nowe ognisko choroby, które wymagało radioterapii stereotaktycznej.

To jednak nie koniec walki. W najbliższym czasie Adrian rozpocznie kolejną chemioterapię, prowadzoną w dwóch różnych postaciach. Rodzinę czekają także następne badania, konsultacje i wizyty w szpitalu.

Jak podkreślają:

Przed nami kolejne etapy leczenia. Kolejna chemioterapia – w dwóch postaciach. Następne badania. Następne konsultacje. Następne godziny spędzone na oddziałach szpitalnych.

Ze względu na pogarszający się stan zdrowia Adriana cała rodzina zdecydowała się przeprowadzić w okolice Bydgoszczy, zaledwie 28 kilometrów od Kliniki Onkologii, w której odbywa się leczenie.

Jak wyjaśniają:

Tutaj czekamy na wyniki. Tutaj uczymy się żyć od badania do badania. Tutaj każda noc przynosi pytanie, co przyniesie następny dzień. Dzięki temu, gdy pojawia się nagłe pogorszenie stanu Adriana, nie tracimy bezcennych godzin na dojazdy. Każda minuta może mieć znaczenie.

Szymaniakowie przyznają, że z każdym dniem walka staje się coraz trudniejsza. Mimo to nadal szukają nowych możliwości leczenia i konsultują się z kolejnymi specjalistami.

Jak napisali:

Nie zamierzamy się poddać. Szukamy kolejnych możliwości leczenia. Kolejnych konsultacji. Kolejnych specjalistów. Kolejnych szans. Choć z każdym dniem choroba coraz bardziej odbiera Adrianowi siły.

Największym bólem dla Adriana pozostaje myśl o przyszłości jego dzieci.

Adrian nie boi się kolejnych operacji. Nie boi się chemioterapii. Nie boi się bólu. Najbardziej boi się, że nie będzie mógł patrzeć, jak dorastają jego dzieci. Że nie zobaczy ich pierwszych sukcesów. Nie przytuli ich wtedy, kiedy będą go najbardziej potrzebować, a zawsze był niesamowitym tatą. To właśnie one każdego dnia dają mu siłę, by walczyć dalej.

Na zakończenie Anita i Adrian skierowali do internautów pełne wdzięczności słowa:

Dziękujemy każdemu z Was, kto jest z nami. Każda wiadomość, każde udostępnienie, każda modlitwa i każda forma wsparcia sprawiają, że w tej nierównej walce nie czujemy się sami. Dzięki Wam możemy być tam, gdzie Adrian najbardziej nas potrzebuje – blisko lekarzy, blisko leczenia i blisko nadziei. Nie wiemy, co przyniosą kolejne dni. Wiemy tylko jedno – dopóki Adrian walczy, my również będziemy walczyć razem z nim. Ten czas jest dla naszej rodziny wyjątkowo trudny. Chcemy poświęcić go przede wszystkim sobie nawzajem, dlatego na jakiś czas ograniczymy naszą aktywność w mediach społecznościowych. Prosimy o zrozumienie i dziękujemy, że jesteście z nami. Wasze wsparcie daje nam siłę wtedy, gdy sami czasem już jej nie mamy.

Źródło zdjęcia Instagram Adriana Szymaniaka