
Nie żyje mama Krzysztofa Skiby, lidera zespołu Big Cyc. Muzyk podzielił się z fanami bolesną wiadomością w poruszającym wpisie zatytułowanym „Bez mamy”. W emocjonalnych słowach pożegnał ukochaną Albinę, pisząc o ogromnej stracie i pustce, jaka po niej pozostała.
Krzysztof Skiba to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej i satyrycznej. Lider zespołu Big Cyc, autor tekstów, felietonista i komentator rzeczywistości od lat znany jest z ostrego humoru, ironii oraz bezkompromisowych opinii. Tym razem jednak artysta pokazał zupełnie inne, niezwykle osobiste oblicze.
Skiba w żałobie
Na swoim profilu opublikował wpis, który głęboko poruszył jego obserwatorów. Poinformował o śmierci ukochanej mamy, Albiny, która – jak napisał – za dwa miesiące skończyłaby 95 lat.
W emocjonalnym początku posta czytamy:
Życie jest jak huśtawka. Jednego dnia radość i śmiech. Drugiego rozpacz i smutek. Odeszła moja mama Albina.
Jeszcze niedawno rodzina wierzyła, że seniorka dożyje setnych urodzin. Skiba wspominał:
Jeszcze w grudniu wszyscy byliśmy przekonani, że rozbije bank i dożyje setki. Ale zaraz po świętach poczuła się gorzej.
We wpisie artysta wrócił pamięcią do dramatycznych historii rodzinnych. Jego mama urodziła się w Osiu na Kociewiu, a dzieciństwo spędziła w Gdyni. Okres II wojny światowej odcisnął na niej ogromne piętno.
W jednym z fragmentów przytoczył jej wspomnienie:
Szybko uczyłam się niemieckiego, bo za szeptanie po polsku nauczyciel bił po twarzy.
To doświadczenie wojny i przymusowej germanizacji towarzyszyło jej przez całe życie – nawet po latach, gdy ktoś chwalił jej perfekcyjny akcent, odpowiadała krótko: „podczas wojny”.
Albina Skiba była inżynierem architektem, absolwentką Politechnika Gdańska. Przez lata pracowała w Biurze Projektów Kolejowych w Gdańsku, projektując m.in. dworce i obiekty infrastruktury kolejowej. Jej nastawnia w Tczewie zdobyła nagrodę w konkursie architektonicznym.
Syn podkreślał, że była kobietą silną, utalentowaną i pełną pasji – zarówno zawodowej, jak i społecznej.
W 1980 roku zapisała się do Solidarności. W trudnych latach stanu wojennego angażowała się w pomoc dla internowanych, a ich mieszkanie było objęte inwigilacją. Skiba przypomniał, że gdy został aresztowany za działalność opozycyjną, mama przyjeżdżała do niego do aresztu z książkami.
Zawsze, jak zaznaczył, wierzyła w ideały pierwszej Solidarności z Wałęsą, Bujakiem, Frasyniukiem i Borusewiczem.
Wpis kończy się niezwykle przejmującymi słowami:
Kochana mama. Nigdy nikomu niczego nie zazdrościła. Wszystkim potrafiła wybaczyć.
oraz
A teraz z siostrą Gosią zostaliśmy sami. Bez mamy. To tak jakby połowa nas odeszła.






