Nie żyje słynny amerykański aktor. Zagrał w wielu produkcjach

Nie żyje słynny amerykański aktor. Zagrał w wielu produkcjach

Tim Curry zmarł we wtorek 25 sierpnia 2026 roku w swoim domu w Los Angeles. Brytyjski aktor miał 80 lat. O jego śmierci jako pierwszy poinformował portal TMZ. Przyczyny na razie nie podano.

Tim Curry zmarł w swoim domu w Los Angeles

Serwis TMZ powołał się na źródła policyjne. Funkcjonariusze pojawili się w domu aktora we wtorek wieczorem, po godzinie 23. Nic nie wskazuje na udział osób trzecich.

Śmierć gwiazdora potwierdziła jego wieloletnia menedżerka i przyjaciółka Marcia Hurwitz. Z jej oświadczenia wynika, że aktor odszedł spokojnie, we własnym domu w dzielnicy Toluca Lake.

Hurwitz podkreśliła, że przez pięć dekad kariery Curry swobodnie przechodził między komedią, horrorem, dramatem i muzyką. Nigdy nie pozwolił zamknąć się w cudzych oczekiwaniach. Wiadomość obiegła świat.

Frank-N-Furter i Pennywise, czyli role zapamiętane przez pokolenia

Timothy James Curry urodził się 19 kwietnia 1946 roku w Grappenhall w Anglii. Karierę zaczynał na scenie. Rozgłos przyniosła mu rola doktora Franka-N-Furtera w londyńskiej inscenizacji „The Rocky Horror Show” z 1973 roku.

Dwa lata później zagrał tę samą postać w filmowej wersji, która z czasem zyskała status kultowej. Widzowie zapamiętali go również jako klauna Pennywise’a w telewizyjnej adaptacji „To” Stephena Kinga z 1990 roku.

Dwa lata po premierze horroru wcielił się w hotelowego konsjerża w „Kevinie samym w Nowym Jorku”. Grał też w filmach „Polowanie na Czerwony Październik”, „Legenda” i „Annie”. Był cenionym aktorem głosowym.

Trzykrotnie nominowano go do nagrody Tony. Doceniono jego role w „Amadeuszu”, „My Favorite Year” i „Monty Python’s Spamalot”. W 1991 roku odebrał nagrodę Daytime Emmy za pracę głosową w serialu animowanym.

Udar z 2012 roku i ostatnie spotkanie z fanami

W 2012 roku aktor przeszedł rozległy udar mózgu. Pierwsze objawy zauważył jego masażysta. To on wezwał pomoc. Od tamtej pory Curry poruszał się na wózku inwalidzkim, a udar odbił się też na jego pamięci krótkotrwałej.

Do pełnej sprawności nie wrócił. Z branży jednak nie zniknął. Pracował w dubbingu i pojawiał się na konwentach dla fanów, a w 2025 roku ukazała się jego autobiografia „Vagabond”.

O emeryturze nie chciał słyszeć.

Nie potrafię sobie wyobrazić przejścia na emeryturę i całkowitego zaprzestania pracy

– wyznał na kartach książki.

Ostatni raz pokazał się publicznie jesienią 2025 roku, na pokazie „The Rocky Horror Picture Show” z okazji 50-lecia premiery filmu. Publiczność przywitała go owacją na stojąco. Potem usiadł do rozmowy z widzami.

Mówił wtedy o przesłaniu filmu, które sam uważał za najważniejsze.

Jedną z rzeczy, które film, moim zdaniem, robi najlepiej, jest dawanie każdemu pozwolenia, by zachowywał się dokładnie tak, jak naprawdę chce, w dowolny sposób i z kimkolwiek. I jestem z tego dumny

– podkreślił Tim Curry podczas spotkania z fanami.

O swoim stanie mówił bez owijania w bawełnę. Przyznał, że nadal nie może chodzić i ma poważne problemy z lewą nogą. Zapowiedział, że w najbliższym czasie nie zaśpiewa i nie zatańczy.

Przypomnijmy, że Tim Curry nigdy się nie ożenił. Nie miał dzieci. Po jego śmierci głos zabrali koledzy z planu, wśród nich Carol Burnett, Susan Sarandon i Michael McKean.

fot. Wikipedia

Źródło zdjęcia: Canva/ Wikipedia- Autorstwa photo by Alan Light, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1884649