Czy „Wielki Marty” to czarny koń tegorocznych Oscarów?

Czy „Wielki Marty” to czarny koń tegorocznych Oscarów?

Wśród oscarowych nominacji pojawił się tytuł, który dla wielu może okazać się największą niespodzianką sezonu. „Wielki Marty” w reżyserii Josha Safdiego zdobył aż 13 nominacji do Nagrody Akademii, w tym w najważniejszych kategoriach. Film z Timothée Chalametem w roli głównej już teraz budzi ogromne emocje i coraz częściej określany jest mianem potencjalnego „czarnego konia” wyścigu po statuetki.

Sport jako pretekst do opowieści o ambicji

Choć na pierwszy rzut oka „Wielki Marty” wygląda jak klasyczny film sportowy, szybko okazuje się, że sport jest tu jedynie tłem. Inspiracją była biografia amerykańskiego mistrza ping-ponga Marty’ego Reismana, jednak Safdie nie skupia się wyłącznie na turniejach i zwycięstwach.

Główny bohater, Marty Mauser, to młody nowojorczyk z ogromnym talentem i jeszcze większym ego. Marzy o wielkości, ale jego droga do sukcesu daleka jest od ideału. Manipuluje, kłamie i podejmuje ryzykowne decyzje, balansując na granicy prawa. Im bliżej celu, tym wyższa staje się cena, którą musi zapłacić.

To historia o obsesji sukcesu, o potrzebie bycia kimś „najlepszym” i o konsekwencjach życia napędzanego ambicją.

Timothée Chalamet w jednej z najbardziej wymagających ról

Chalamet po raz kolejny wciela się w postać młodego wizjonera, który wierzy, że jest przeznaczony do wielkich rzeczy. Jego Marty to jednocześnie marzyciel i cynik, bohater trudny do jednoznacznej oceny. Od pierwszych minut może irytować, ale trudno oderwać od niego wzrok.

To rola pełna nerwowej energii i wewnętrznego napięcia. Właśnie za tę kreację aktor zdobywa już pierwsze nagrody sezonu i wymieniany jest w gronie faworytów do Oscara.

Dlaczego mówi się o nim jako o czarnym koniu?

Film znalazł się w gronie nominowanych w kluczowych kategoriach: najlepszy film, reżyseria, scenariusz, główna rola męska oraz w licznych kategoriach technicznych. Tak szerokie uznanie Akademii sprawia, że „Wielki Marty” przestaje być tylko ciekawostką sezonu.

Krytycy podkreślają jego bezkompromisowość i świeże podejście do kina sportowego. Zamiast historii o triumfie otrzymujemy portret człowieka, który może przegrać wszystko, zanim zdąży wygrać.

Gdzie obejrzeć „Wielkiego Marty’ego”?

Film dostępny jest w serwisie PREMIERY CANAL+. To jedna z tych produkcji, które najlepiej zobaczyć na dużym ekranie – nawet jeśli ekran znajduje się w domowym salonie.

Czy „Wielki Marty” rzeczywiście zaskoczy podczas gali Oscarów? Odpowiedź poznamy w marcu, ale jedno jest pewne – to film, obok którego trudno przejść obojętnie.

źródło zdjęcia: Youtube