Chris Evans odbiera telefon od porwanej kobiety. Ten thriller jest już na Netflixie

Chris Evans odbiera telefon od porwanej kobiety. Ten thriller jest już na Netflixie

„Komórka” na Netflixie pojawiła się 1 października 2026 roku i od razu przypomina, jak wyglądały początki wielkich gwiazd Hollywood. W thrillerze z 2004 roku grają Chris Evans, Kim Basinger, Jason Statham i William H. Macy. Cała historia zaczyna się od jednego przypadkowego telefonu.

Film w reżyserii Davida R. Ellisa opiera się na bardzo prostym pomyśle. Niemal całe napięcie buduje rozmowa dwojga ludzi, którzy nigdy wcześniej się nie spotkali. Ona nie wie, gdzie jest przetrzymywana, a on nie ma pojęcia, czy może wierzyć głosowi nieznajomej kobiety, który nagle usłyszał w słuchawce.

Komórka na Netflixie to historia porwanej kobiety i przypadkowego rozmówcy

Kim Basinger gra Jessicę Martin, nauczycielkę, która zostaje uprowadzona i zamknięta na poddaszu. Jeden z porywaczy niszczy stojący tam telefon. Kobieta nie poddaje się.

Udaje jej się połączyć przewody z resztek aparatu. Nie może jednak wybrać konkretnego numeru ani zadzwonić do kogoś, komu ufa. Połączenie trafia przypadkiem do Ryana, młodego mężczyzny granego przez Chrisa Evansa.

Chłopak początkowo nie wierzy w jej historię. Jessica błaga go, żeby się nie rozłączał i zawiadomił policję. Od tej chwili telefon jest jej jedynym łącznikiem ze światem.

Ryan jedzie na komisariat i trafia na sierżanta Mooneya, w którego wciela się William H. Macy. Zgłoszenie nie zostaje jednak załatwione tak szybko, jak można by się spodziewać. Chłopak zaczyna działać na własną rękę.

Musi utrzymać połączenie, ustalić, gdzie przebywa Jessica, i zrozumieć, czego chcą od niej porywacze. Kobieta twierdzi, że napastnicy domagają się czegoś, co ma jej mąż Craig. Sama jest przekonana, że to pomyłka. Z każdą minutą sprawa się komplikuje.

Chris Evans w Komórce był jeszcze przed rolą Kapitana Ameryki

Gdy film wszedł do kin 10 września 2004 roku, Chris Evans miał 23 lata. Był dopiero na początku hollywoodzkiej kariery. W 2005 roku zagrał Johnny’ego Storma w „Fantastycznej Czwórce”.

Na rolę Steve’a Rogersa musiał poczekać do 2011 roku. W tym thrillerze gra zwyczajnego chłopaka, który z minuty na minutę musi zdecydować, jak daleko posunie się dla obcej osoby. Dziś to zupełnie inny Evans niż ten, którego znają widzowie Marvela.

Jason Statham staje po drugiej stronie i wciela się w Ethana Greera, jednego z ludzi odpowiedzialnych za porwanie Jessiki Martin. Wtedy dopiero budował swoją pozycję w kinie akcji.

Akcja toczy się równolegle z kilku perspektyw. Widz śledzi uwięzioną Jessicę, Ryana i policjanta, który z czasem zaczyna dokładniej przyglądać się chaotycznemu zgłoszeniu. Tak buduje się napięcie.

Telefon jest w tym filmie zarówno ratunkiem, jak i przekleństwem

Komórka Ryana to nie tylko sposób na kontakt z porwaną. Połączenie może zostać przerwane, bateria może się wyczerpać, a zasięg zniknąć w najgorszym momencie. Do tego chłopak musi uważać, żeby rozmowy nie usłyszeli porywacze.

W czasach smartfonów i lokalizacji GPS część tych przeszkód wygląda jak kapsuła czasu. W 2004 roku była to jednak prosta recepta na thriller. Utrata zasięgu oznaczała utratę jedynego kontaktu z ofiarą.

Przypomnijmy, że autorem historii jest Larry Cohen, scenarzysta „Telefonu”, innego filmu zbudowanego wokół jednej rozmowy telefonicznej. Scenariusz napisał Chris Morgan. Przy budżecie 25 milionów dolarów film zarobił na świecie 57,7 miliona dolarów.

W 2008 roku powstał hongkoński remake zatytułowany „Connected”. Teraz oryginał można nadrobić w domu. Wystarczy jeden wieczór.

Netflix w ostatnich tygodniach chętnie sięga po starsze filmy akcji. Niedawno opisywaliśmy, jak wszystkie części „Nocy oczyszczenia” trafiły do serwisu. Komórka dołącza do tej listy.

źródło zdjęć: YT