
Pełnia w wierzeniach ludowych była zarazem sygnałem do pracy i do ostrożności. Owoce na zimę zbierano wyłącznie wtedy, a kołyski odsuwano od okien. Tarcza, wokół której narosły te przekonania, wzejdzie nad Polską w sobotę 26 września. Maksimum wypada o 18.49.
Pełnia w wierzeniach ludowych zapowiadała obfitość
Lubelski leksykon Teatru NN tłumaczy to skojarzenie najprościej, jak można: „skoro Księżyc jest pełny, wszystkiego ma być pełno”. Z jednego zdania wyrosła cała siatka gospodarskich reguł.
Owoce, które miały przetrwać zimę, zbierano tylko w czasie pełni. Przed nią i w jej trakcie dobrze było orać. Wtedy też siano groch i bób. Kalendarz prac układał się więc wokół nieba, a nie wokół dat w almanachu.
Najbardziej czekali na ten moment grzybiarze. Ich nadzieje zapisano w relacjach zebranych na Lubelszczyźnie.
Jak była pełnia księżyca, to wszystkie się cieszyły grzybiarze, bo wysyp grzybów był
– opowiadała w 2009 roku Janina Woch z Wólki Kątnej.
Kołyski odsuwano od okien przez chorobę o zapomnianej nazwie
Te same wierzenia miały mroczną stronę. Kołyski nie stawiano przy oknie, bo księżycowe światło mogło sprowadzić na dziecko „miesięcznik”, czyli po prostu biegunkę. Czerwona tarcza zwiastowała z kolei wojny i zarazy.
Dziś takie wierzenia zostały przy astrologii. Sama pełnia nadal jednak wyznacza święta. W Korei zbiega się z nią Chuseok, trzydniowe święto plonów, które w tym roku trwa od 24 do 26 września.
Za nazwą wrześniowej pełni stoi efekt, który dawał rolnikom dodatkowe wieczory
Zwykle Księżyc wschodzi każdego dnia o jakieś 50 minut później, ale ta pełnia zachowuje się inaczej, bo jej droga biegnie bardzo płasko względem horyzontu. W Europie opóźnienie spada wtedy do 10-20 minut. Jasna tarcza wraca nad horyzont niemal o tej samej porze kilka wieczorów z rzędu. Dawniej oznaczało to dodatkowe godziny pracy w polu.
Godziny wschodu dla polskich miast wyliczono na podstawie danych amerykańskiego Obserwatorium Marynarki Wojennej. W Warszawie Księżyc pokaże się o 18.02, w Krakowie o 18.08, w Gdańsku o 18.10, we Wrocławiu o 18.19, a w Szczecinie o 18.27. Wzejdzie więc chwilę przed zachodem Słońca. Patrzeć trzeba na wschód.
Pomarańczowa barwa nisko nad horyzontem nie jest cechą tej konkretnej pełni. Tak wygląda każdy wschodzący Księżyc, bo gruba warstwa powietrza przy horyzoncie rozprasza niebieskie światło. Po mniej więcej godzinie tarcza robi się biała.
Przypomnijmy, że sama nazwa przyszła do nas z angielskiego. Staroangielskie hærfest oznaczało jesień, a wyrażenie harvest moon notowane jest od 1704 roku. Z tradycji Algonkinów wywodzi się natomiast Kukurydziany Księżyc. Miesięcznik „Urania” przypomina, że Odżibwejowie mówili o Księżycu Opadających Liści, a Czirokezi o Księżycu Orzechów.
To dziesiąta pełnia 2026 roku. Kolejna wypadnie 26 października. Na sobotni wieczór wystarczy odsłonięty wschodni horyzont i chwila cierpliwości. Reszta zadziała sama.
źródło zdjęć: Canva






