Burzliwe sceny w sądzie! Rozwód Sandry Kubickiej i Aleksandra Milwiw-Barona

Burzliwe sceny w sądzie! Rozwód Sandry Kubickiej i Aleksandra Milwiw-Barona

Sandra Kubicka i Aleksander Milwiw-Baron przez lata uchodzili za jedną z najbardziej medialnych par w polskim show-biznesie. Modelka i gitarzysta zespołu Afromental chętnie dzielili się w sieci wspólnymi zdjęciami, podkreślając, jak ważna jest dla nich rodzina. Owocem ich związku jest syn Leonard, który stał się centrum ich świata. Jeszcze niedawno wszystko wskazywało na to, że tworzą zgodne i szczęśliwe małżeństwo.

Rozstanie Sandry i Barona

W ubiegłym roku Sandra zaskoczyła fanów informacją, że zdecydowała się złożyć pozew rozwodowy. Jak ujawniła, dokumenty trafiły do sądu pod koniec 2024 roku. Rozprawa była wyznaczona na maj 2025 roku, jednak ostatecznie para postanowiła zawalczyć o relację i wycofała wniosek.

Wydawało się wtedy, że kryzys został zażegnany. W mediach społecznościowych znów pojawiały się wspólne kadry, a obserwatorzy liczyli, że trudny etap mają już za sobą.

Pod koniec 2025 roku do mediów zaczęły docierać sygnały, że sytuacja między małżonkami ponownie się skomplikowała. Wkrótce okazało się, że rozwód jednak stanie się faktem.

Jak poinformował portal Pudelek, pierwsza rozprawa odbyła się 25 lutego 2026 roku w warszawskim Sądzie Okręgowym.

Burzliwe sceny przed salą rozpraw

Od wczesnych godzin porannych przed budynkiem sądu zgromadzili się dziennikarze. Obecność funkcjonariuszy i prywatnej ochrony tylko podsycała atmosferę napięcia.

Aleksander Milwiw-Baron pojawił się w sądzie bocznym wejściem w towarzystwie ochroniarzy. Chwilę później dotarła Sandra Kubicka. Według relacji świadków między małżonkami doszło do wymiany zdań. W pewnym momencie Baron miał krzyknąć:

Sandra, przestań. Nie rozmawiam z tobą!

Modelka sprawiała wrażenie wyraźnie zdenerwowanej, a chwilę później rozmawiała z prawnikami. Ochrona pilnowała, by nikt postronny nie zbliżał się do stron i nie przekazywał informacji mediom.

Samo posiedzenie rozpoczęło się punktualnie o 8:30 i trwało zaledwie kilkanaście minut. Tego dnia nie zapadł żaden wyrok, a szczegóły rozprawy nie zostały ujawnione.

Po wyjściu z sali Sandra Kubicka nie kryła emocji. Cała sytuacja pokazała, jak trudne i obciążające potrafią być rozwody rozgrywające się w blasku fleszy. Przed parą kolejne rozprawy, które – sądząc po atmosferze pierwszego spotkania w sądzie – mogą być równie napięte.

źródło zdjęć: @sandrakubicka, @alekbaron