Nowy wiek emerytalny dla kobiet? Nowy pomysł minister

Nowy wiek emerytalny dla kobiet? Nowy pomysł minister

Wiek emerytalny bezdzietnych kobiet mógłby zostać zrównany z wiekiem mężczyzn. Taki pomysł rzuciła w lipcu 2026 roku minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Matki miałyby zachować dzisiejsze zasady. Szybko odezwali się krytycy.

Pełczyńska-Nałęcz chce debaty o wieku emerytalnym bezdzietnych kobiet

Minister mówiła o tym w programie „Tłit” Wirtualnej Polski, gdzie zasugerowała, że kobiety bez dzieci mogłyby przechodzić na emeryturę w tym samym wieku co mężczyźni, czyli po ukończeniu 65 lat.

Dziś kobiety mogą przejść na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni czekają na to pięć lat dłużej. Według Pełczyńskiej-Nałęcz „co czwarty mężczyzna w ogóle nie dożywa do emerytury”. Dlatego jej zdaniem wiek emerytalny kobiet i mężczyzn docelowo „powinien się gdzieś spotkać”.

Wyjątkiem miałyby być matki. W ocenie minister kobiety wychowujące dzieci ponoszą dodatkowy wysiłek, który system emerytalny powinien uwzględniać. Kobiety bezdzietne podlegałyby natomiast tym samym regułom co mężczyźni.

Szefowa Polski 2050 przekonywała, że nie chodzi o gotowy projekt, tylko o otwarcie dyskusji nad przyszłością systemu. Kilka dni później w RMF FM zapowiedziała, że jej partia nie złoży w tej sprawie własnej ustawy. Taki projekt musiałby być przygotowany wspólnie przez całą koalicję.

Ekonomiści i ministrowie krytykują pomysł

Fala komentarzy przyszła błyskawicznie a wielu ekspertów podeszło do pomysłu krytycznie. Ekonomistka Agnieszka Chłoń-Domińczak ostrzegała, że na takim rozwiązaniu straciłyby matki. Ekonomista Marek Góra ocenił, że propozycja nie ma racji bytu.

Krytyka popłynęła także z samego rządu. Minister finansów Andrzej Domański w rozmowie z RMF FM zarzucił koleżance z gabinetu, że lubi rzucać pomysły, które po dwóch tygodniach znikają z debaty.

Pełczyńska-Nałęcz odniosła się też do propozycji Lewicy, która chce podwyższenia renty wdowiej. Oceniła, że dokładanie kolejnych świadczeń bez zmian w całym systemie byłoby niesprawiedliwe wobec młodych i pracujących. To oni finansują dzisiejsze emerytury.

Co ciekawe, podobny postulat trafił wcześniej do Pałacu Prezydenckiego. Jak podaje portal Infor, petycję w sprawie zrównania wieku emerytalnego bezdzietnych kobiet z mężczyznami złożono 6 października 2025 roku. Kancelaria prezydenta nie udzieliła na nią jeszcze oficjalnej odpowiedzi.

Rząd nie planuje podnoszenia wieku emerytalnego

Na razie nic się nie zmieni. Rząd konsekwentnie zapewnia, że nie zamierza podnosić ustawowego wieku emerytalnego. W przeglądzie emerytalnym przyjętym kilka miesięcy temu zadeklarował, że nie ma na to ani politycznej zgody, ani planów.

Zamiast przymusu mają być zachęty finansowe dla tych, którzy chcą pracować dłużej. Rozważane są korzystniejsze przeliczniki świadczeń dla osób, które nie przejdą na emeryturę od razu. W grę wchodzą też rekompensaty za niewypłacone „trzynastki” dla tych, którzy dalej pracują.

Przypomnijmy, że równolegle trwa dyskusja o emeryturach stażowych. Kobiety mogłyby z nich skorzystać po 35 latach pracy, a mężczyźni po 40 latach. Zwolennicy widzą w tym docenienie osób, które wcześnie rozpoczęły karierę zawodową, a krytycy ostrzegają, że takie świadczenia mogłyby być bardzo niskie.

Według doniesień medialnych związkowcy z „Solidarności” byliby gotowi zgodzić się na dłuższy staż. Mowa nawet o 38 latach dla kobiet i 43 latach dla mężczyzn. Warunek jest jeden. Taka emerytura musiałaby wynosić co najmniej 120-125 procent emerytury minimalnej.

Na stażówki czeka wielu Polaków, bo temat wracał już za prezydentury Andrzeja Dudy. Konkretnych decyzji nadal nie ma.

Źródło zdjęcia: Canva