
Relacja ocalałej pasażerki autokaru, który rozbił się na Węgrzech, obiegła w poniedziałek media. Katarzyna Szady-Sagan ze Strzyżowa obudziła się w chwili, gdy pojazd koziołkował na autostradzie M3. Z wraku wyciągnęła koleżankę. Wieczorem pierwsi ranni wracają do kraju.
Relacja ocalałej pasażerki autokaru z Węgier
Nauczycielka ze Strzyżowa wracała z pielgrzymki do Medjugorie w Bośni i Hercegowinie razem z grupą mieszkańców Podkarpacia. Autokar jechał autostradą M3 w stronę Nyiregyhazy, we wschodniej części Węgier. Do wypadku doszło w nocy z soboty na niedzielę, około godziny pierwszej, w okolicy miejscowości Mezokeresztes. Pojazd wpadł do przydrożnego rowu i przewrócił się. Pasażerka spała.
Obudziłam się w momencie, gdy autobus koziołkował. Poczułam, że uderzam o czyjąś głowę, bark, biodro. Potem autobus się zatrzymał, przed sobą zobaczyłam mnóstwo ludzi i połamane siedzenia.
– opowiedziała Faktowi Katarzyna Szady-Sagan.
Nauczycielka ze Strzyżowa wyciągnęła koleżankę z wraku
Po zatrzymaniu pojazdu kobieta straciła orientację, gdzie jest góra, a gdzie dół, bo autokar leżał już przewrócony. Zaczęła wspinać się po półce bagażowej, żeby wydostać się z wnętrza. Wtedy usłyszała wołanie o pomoc.
Głowę miałam skierowaną w dół, a wyżej zobaczyłam własne nogi. Rozejrzałam się i zaczęłam wspinać po półce bagażowej. Usłyszałam koleżankę, która wołała o pomoc i cudem ją wyciągnęłam.
– dodała pani Katarzyna w rozmowie z gazetą.
W środku było pełno pyłu, który ocalała wzięła za dym i przez chwilę była pewna, że pojazd zaraz stanie w ogniu.
Myślałam, że to dym i że się palimy, że za chwilę wszyscy spłoniemy żywcem.
– opisała nauczycielka.
Krzyknęła wtedy do reszty pasażerów, żeby wychodzili spokojnie i się nie tłoczyli, a pierwsi mieli opuszczać wrak ci, którzy znaleźli się wyżej. Obrażenia były ciężkie.
Były rozcięcia głowy, złamania, nawet złamanie otwarte. Niektórzy trzymali się za brzuch i jęczeli z bólu.
– relacjonowała nauczycielka ze Strzyżowa.
Ranni pielgrzymi wracają do Polski specjalnym samolotem
W poniedziałek po południu wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk podsumowała wizyty polskiej delegacji w czterech węgierskich szpitalach, do których trafili poszkodowani pielgrzymi.
Udało nam się ocenić stan zdrowia wszystkich Polaków przebywających w szpitalu.
– podkreśliła wiceminister.
Wieczorem specjalnym samolotem, który wysłał na Węgry premier Donald Tusk, miało wrócić do Warszawy 22 poszkodowanych. Maszyna ma międzylądowanie w Rzeszowie, bo część rannych pochodzi z Podkarpacia. W węgierskich szpitalach zostaje 18 pacjentów, pięciu chorych już wypisano i zajęły się nimi rodziny. W sprawie dwóch osób lekarze podejmowali decyzję do ostatniej chwili.
Przypomnijmy, że w autokarze jechało 57 pasażerów i dwóch kierowców. Zginęło 12 osób. Obrażenia odnieśli wszyscy podróżni, a dziesięć osób trafiło do szpitali w stanie bardzo ciężkim. Według wstępnych ustaleń węgierskiej policji kierowca zasnął za kierownicą, a prowadzącego pojazd zatrzymano. Śledztwo w sprawie wypadku wszczęła także Prokuratura Okręgowa w Krośnie, a polscy śledczy mają pracować na miejscu zdarzenia. W poniedziałek pisaliśmy o ustaleniach wojewody podkarpackiej w sprawie ofiar.
Źródło zdjęcia: Canva






