
W czwartek 29 października 2026 roku krótko po godzinie 3.00 doszło do śmiertelnego zderzenia na autostradzie A1 w Bąkowie. Wypadek na A1 pod prąd zakończył się śmiercią 45-letniego kierowcy toyoty. Mężczyzna wjechał na trasę prawidłowo. Potem zrobił coś, czego policja wciąż nie potrafi wyjaśnić.
Do tragedii doszło w gminie Warlubie w powiecie świeckim, na odcinku między węzłami Warlubie i Nowe Marzy. To 78. kilometr autostrady A1 w województwie kujawsko-pomorskim, a jak ustaliło Polskie Radio PiK, kierowca osobówki wjechał na autostradę zgodnie z przepisami.
W pewnym momencie zawrócił i z niewiadomych przyczyn kontynuował jazdę pod prąd.
Wypadek na A1 pod prąd. Toyota zderzyła się czołowo ze scanią
Na jezdni prowadzącej w kierunku Łodzi toyota uderzyła czołowo w ciężarową scanię. Siła zderzenia była ogromna, a osobówka została doszczętnie zmiażdżona, co widać na zdjęciach strażaków z KP PSP w Świeciu.
Kierowca toyoty zginął na miejscu. Nie miał szans.
Prowadzący ciężarówkę wyszedł z wypadku bez obrażeń. Jak przekazała mł. asp. Małgorzata Frukacz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Świeciu, był trzeźwy. Policjantka zaznaczyła też, że oznakowanie na tym odcinku autostrady jest prawidłowe.
Czy trzeźwy był również 45-letni kierowca toyoty, policja dopiero ustali.
Autostrada A1 w kierunku Łodzi była zablokowana
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad informowała o utrudnieniach na jezdni w stronę Łodzi. Do godziny 5.00 trasa w tym kierunku była całkowicie zablokowana, później ruch puszczono jednym pasem.
Na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora. Szczegółowe okoliczności zdarzenia wciąż są ustalane, a najważniejsze pytanie brzmi, dlaczego kierowca w ogóle zawrócił na autostradzie.
Odpowiedzi na razie brak.
Jazda pod prąd to wciąż poważny problem na polskich drogach
GDDKiA od lat walczy z kierowcami wjeżdżającymi na drogi szybkiego ruchu pod prąd. W połowie 2021 roku pojawiły się pierwsze żółte tablice z napisem „STOP Zły kierunek” i symbolem dłoni z zakazem wjazdu.
Na początku trafiły na siedem węzłów autostrady A4 w ramach pilotażu. W marcu 2022 roku ruszyło doposażanie kolejnych zjazdów. W 2023 roku przy polskich drogach stało już ponad sto takich znaków.
GDDKiA apeluje, by kierowca, który zorientuje się, że jedzie pod prąd, pod żadnym pozorem nie próbował zawracać. Powinien jak najszybciej zatrzymać auto na pasie awaryjnym i włączyć światła awaryjne.
Potem trzeba ostrożnie opuścić pojazd, najlepiej schronić się za barierą ochronną i zawiadomić policję lub służbę drogową. To one pomogą wydostać się z pułapki.
Problem nie dotyczy tylko Polski. Niemieckie stowarzyszenie ubezpieczycieli GDV przeanalizowało 288 przypadków jazdy pod prąd na autostradach i drogach szybkiego ruchu w Niemczech od 2015 roku. W 94 proc. z nich sprawcą był kierowca samochodu osobowego, a 38 proc. zdarzeń przypadło na weekendy.
Zawodowi kierowcy ciężarówek, choć codziennie po niemieckich drogach jeżdżą ich miliony, stanowili zaledwie nikły ułamek sprawców. Dane są wymowne.
źródło zdjęć: Canva






