
Joanna Jabłczyńska zabrała głos po publicznych przeprosinach Doroty Szelągowskiej. W rozmowie z Pudelkiem aktorka przyznała, że szanuje ten krok prezenterki. Zmieściła się w jednym zdaniu. To może być koniec najgłośniejszego sporu ostatnich dni.
Joanna Jabłczyńska szanuje ten krok Doroty Szelągowskiej
Spór o obsadę kontynuacji „Nigdy w życiu” ciągnie się od końca sierpnia i z każdym dniem przybierał na sile. W czwartek 3 września 2026 roku prezenterka opublikowała nagranie z przeprosinami skierowanymi wprost do aktorki. Redakcja Pudelka od razu poprosiła ją o komentarz.
Odpowiedź była krótka.
Wiem, jak trudno powiedzieć „przepraszam”, szczególnie publicznie, więc bardzo szanuję ten krok
– przekazała Joanna Jabłczyńska w rozmowie z Pudelkiem.
Aktorka nie wróciła w tej wypowiedzi ani do sporu o rolę Tosi, ani do słów, które padły pod jej adresem we wtorkowym nagraniu prezenterki. Nie zapowiedziała też żadnych kroków wobec Doroty Szelągowskiej. Postawiła kropkę.
Dorota Szelągowska przeprosiła przed kamerą
Córka Katarzyny Grocholi najpierw przyznała rację psychologowi, który przeanalizował jej wcześniejszą wypowiedź, a potem nagrała osobne wideo. Przeprosiny powtórzyła w nim dwa razy.
Aśka, bardzo cię przepraszam. Nie miałam prawa cię obrażać. Żadne poczucie krzywdy czy zranienia tego nie tłumaczy. Jest mi wstyd. Bardzo cię przepraszam
– mówiła do kamery Dorota Szelągowska.
O jej przeprosinach pisaliśmy w czwartek rano. Prezenterka przyznała wtedy, że poniosły ją emocje. Wcześniej usunęła sporne nagranie ze swoich profili.
Konflikt wokół kontynuacji „Nigdy w życiu” ciągnie się od tygodni
Przypomnijmy, że Joanna Jabłczyńska poinformowała pod koniec sierpnia, że nie zagra Tosi w kontynuacji kultowej komedii. Rolę powierzono Agnieszce Żulewskiej. Widzowie nie kryli wściekłości, a w sieci ruszyła petycja w obronie aktorki.
W sprawę włączyła się Katarzyna Grochola, autorka powieści, na podstawie której powstał pierwszy film. Pisarka zapowiedziała kroki prawne, ale szybko się z nich wycofała. Wtedy głos zabrała jej córka. Wieczorem 1 września 2026 roku opublikowała nagranie, które okazało się najostrzejszym głosem w całym sporze.
Po prostu patrzę na ciebie i niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem, że nie umie powiedzieć: stop.
– grzmiała wtedy Dorota Szelągowska w nagraniu na Instagramie.
Internauci nie zostawili na prezenterce suchej nitki, a komentarze pod jej materiałem zmieniły się w lawinę krytyki. Joanna Jabłczyńska odpowiedziała jej wtedy inaczej niż teraz. Pokazała prywatną wiadomość od Katarzyny Grocholi, a temperatura sporu jeszcze wtedy rosła.
Po przeprosinach i krótkiej odpowiedzi aktorki temperatura sporu wyraźnie spadła. Zamiast kolejnego oświadczenia Joanna Jabłczyńska wróciła na Instagramie do archiwalnych kadrów z „Klanu”. Ton wyraźnie się zmienił.
Źródło zdjęć: Wikipedia






