
Alert RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza zastał uczniów w środku lekcji. W czwartek 17 września ewakuacja szkół po alercie RCB objęła Lubelszczyznę i Podkarpacie, a dzieci schodziły do piwnic, szatni i na korytarze bez okien. Uczennica z Nałęczowa opowiedziała Wirtualnej Polsce, jak wyglądały te minuty.
Komunikat trafił na telefony tuż przed południem. Chwilę wcześniej Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych podało, że w polskiej przestrzeni powietrznej zaczęło operować wojskowe lotnictwo, bo Rosja uderzyła na zachodnie terytorium Ukrainy. W powiatach obu województw zawyły syreny. O samym ostrzeżeniu pisaliśmy w czwartek w osobnym tekście.
Uczennica z Nałęczowa usłyszała trzy dzwonki
Szóstoklasistka ze szkoły w Nałęczowie miała tego dnia ćwiczenia przeciwpożarowe. Prawdziwy sygnał przyszedł chwilę później.
Dzisiaj mieliśmy próbny alarm przeciwpożarowy. Wróciliśmy do klas i kilkanaście minut później słychać było trzy dzwonki, które oznaczają natychmiastową ewakuację
– zrelacjonowała Wirtualnej Polsce uczennica szóstej klasy.
Dzieci zeszły na dół bez telefonów. Wiedziały tyle, ile zdążyli przekazać im nauczyciele.
Nauczyciele zaprowadzili nas do szatni. Była bardzo nerwowa atmosfera, dużo dzieci płakało. Nie mieliśmy ze sobą telefonów, więc informacje otrzymywaliśmy od nauczycieli
– opisała dziewczynka.
Ewakuacja szkół po alercie RCB wyglądała inaczej w każdej placówce
W VIII Liceum Ogólnokształcącym w Lublinie decyzję podjął dyrektor Kamil Dąbrowski. Usłyszał sygnał modulowany i ogłosił alarm w całej szkole. Uczniowie wyszli na zewnątrz, a nauczyciele ruszyli sprawdzać sale.
Wszyscy opuścili budynek, wszystkie sale zostały sprawdzone, nikt w budynku nie pozostał
– wyjaśnił dyrektor w rozmowie z reporterem Wirtualnej Polski Pawłem Buczkowskim.
Potem uczniowie wrócili pod dach, tyle że nie do klas. Budynek podzielono na trzy części.
Część osób jest w piwnicy, część jest na bezpiecznym korytarzu, a część w sali gimnastycznej, gdzie nie ma szklanych okien
– podkreślił Kamil Dąbrowski.
Dyrektor nie krył, że tych procedur uczy się razem z uczniami.
Uczymy się tak naprawdę tych procedur, bo ta sytuacja też jest dla nas nowa, więc na bieżąco staramy się reagować w takich sytuacjach
– przekazał dyrektor.
W innych lubelskich placówkach ewakuacja przebiegła zupełnie inaczej. W Szkole Podstawowej nr 51 uczniowie zeszli do szatni na poziomie minus jeden, w Zespole Szkół Elektronicznych wyszli z klas na korytarze, a w Szkole Podstawowej nr 58 lekcje toczyły się dalej. Prezydent Lublina Krzysztof Żuk ocenił, że system alarmowy zadziałał prawidłowo. O miejscu schronienia decyduje dyrektor.
Alarm odwołano po godzinie
Na Podkarpaciu do niższych kondygnacji schodzili również urzędnicy. Ewakuowano Podkarpacki Urząd Wojewódzki, a w Rzeszowie ratusz oraz urząd marszałkowski. Alarm trwał krótko. Odwołanie przyszło po około godzinie.
Przypomnijmy, że to kolejne takie ostrzeżenie na wschodzie Polski w ciągu ostatnich dni. Rosja atakowała w czwartek zachodnią Ukrainę, a jeden z dronów uderzył cztery kilometry od polskiej granicy. Dowództwo Operacyjne przekazało, że granicy nikt nie naruszył. Szkoły zostały z nowym doświadczeniem. Ewakuacja przestała być ćwiczeniem.






