Awaria Revoluta sparaliżowała płatności w całej Europie. Wiadomo, co stało się w Londynie

Awaria Revoluta sparaliżowała płatności w całej Europie. Wiadomo, co stało się w Londynie

Awaria Revoluta we wtorek 20 października odcięła klientów od płatności kartą, przelewów i bankomatów, także w Polsce. Spółka zapewniła, że pieniądze są bezpieczne, ale przez wiele godzin nie podała przyczyny. Trop prowadzi do Londynu.

Pierwsze sygnały o kłopotach pojawiły się jeszcze przed godziną 8:00. Aplikację na ogół dało się uruchomić, a klienci widzieli swoje rachunki, ale problem zaczynał się przy próbie wykonania jakiejkolwiek operacji. Nic nie przechodziło.

Odrzucane były płatności kartą, BLIK i przelewy, a do tego nie działały wypłaty z bankomatów ani wymiana walut. Część osób dowiadywała się o awarii dopiero przy kasie w sklepie.

Awaria Revoluta objęła ponad 30 usług

Na stronie statusowej Revoluta przy 31 usługach widniała ta sama godzina wykrycia problemu, czyli 9:47. Częściowo niedostępne były również obrót akcjami, logowanie, rejestracja i czat pomocy na żywo. Kłopoty dotknęły też konta firmowe w Revolut Business oraz platformę Revolut X do handlu kryptowalutami.

W serwisie Downdetector około godziny 9 odnotowano ponad 2,5 tysiąca zgłoszeń. Od południa liczba utrzymywała się w okolicach tysiąca, więc coś ruszyło, ale do normalnego działania całego systemu wciąż było daleko.

Na niedziałające usługi skarżyli się użytkownicy w Niemczech, Hiszpanii, Irlandii, Portugalii, we Włoszech i w Wielkiej Brytanii. Komentarze pod wpisem spółki napływały też spoza Europy.

Utknęliśmy na lotnisku w Indonezji i nie możemy wypłacić pieniędzy ani zapłacić za usługi podróżne

– napisał jeden z internautów.

Po dzisiejszym dniu nie zostawię tu już żadnych pieniędzy

– dodał inny.

Część Polaków po kilku godzinach zgłaszała, że aplikacja znów działa. Inni wciąż mieli kłopot z zapłaceniem za obiad czy paliwo na stacji, a przedsiębiorcy obawiali się z kolei wyłączenia kampanii reklamowych opłacanych kartą Revoluta.

Revolut wydał komunikat. Pieniądze klientów są bezpieczne

Spółka szybko potwierdziła problemy we wpisach w mediach społecznościowych. Komunikat był krótki.

Obecnie mamy do czynienia z zakłóceniem w działaniu, które dotyczy wielu usług. Zapewniamy, że środki finansowe oraz dane wszystkich naszych klientów są bezpieczne

– przekazał Revolut.

Firma dodała, że prace nad usunięciem problemu trwają od momentu jego wykrycia. Na koniec przeprosiła klientów za niedogodności. O przyczynie milczała.

Revolut działa w Polsce na podstawie litewskiej licencji bankowej jako Revolut Bank UAB, więc depozyty chroni litewski system gwarantowania depozytów, a nie Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Przy chwilowej awarii nie ma to jednak znaczenia, bo gwarancje uruchamia się dopiero w razie upadłości banku.

Odrzucona płatność kartą co do zasady nie powinna obciążyć konta, choć zdarza się, że środki zostają na jakiś czas zablokowane. Gdy pieniądze zniknęły mimo nieudanej operacji, po przywróceniu usług najlepiej złożyć reklamację z datą, godziną i zrzutem ekranu z komunikatem o błędzie.

Źródłem awarii Revoluta była chmura Google w Londynie

Agencja Reuters, powołując się na osobę zaznajomioną ze sprawą, powiązała przerwę z zakłóceniami w chmurze Google Cloud. Chodziło o region europe-west2, czyli londyńską sieć centrów danych obsługującą klientów z całej Europy. Incydent zaczął się tam o godzinie 8:08 czasu polskiego, czyli mniej więcej wtedy, gdy przybywało zgłoszeń od klientów Revoluta.

Google przyczynę określił jako zdarzenie związane z zasilaniem. Na atak hakerski nic nie wskazywało. Kłopoty mieli też niemiecki ING i brytyjski Halifax, a w Wielkiej Brytanii zgłoszenia dotyczyły także Lloyds Bank, HSBC, Royal Mail i NHS England.

Wieczorem Google poinformował, że przywrócił pełną dostępność usług w londyńskim regionie. Sprawą zainteresował się brytyjski nadzór finansowy FCA, który przekazał, że kontaktuje się z Google i poszkodowanymi firmami.

Przypomnijmy, że według danych z czerwca Revolut miał w Polsce 5,2 mln klientów, czyli więcej niż mBank czy Millennium. W lipcu spółka mówiła już o ponad 5,5 mln. Dla wielu osób to dziś podstawowe konto. Wpływa na nie pensja.

Nie pierwszy raz. We wrześniu Revolut potwierdził wyciek danych klientów. Pod koniec września awaria odcięła z kolei klientów mBanku od aplikacji i przelewów. Tym razem problem leżał poza bankiem.

Źródło zdjęcia: Canva