
Po dziewiątym odcinku „Tańca z Gwiazdami” juror odpowiedział „Super Expressowi” na pytanie o najlepszych uczestników. Faworyci Tomasza Wygody mieli zmieścić się w trójce. Nie zmieścili się. Zamiast trzech imion padły cztery, a ta lista już raz się pojawiła.
Tomasz Wygoda zachwycony wieczorem z Ireną Santor i Jolantą Kwaśniewską
Niedzielny odcinek z 1 listopada był poświęcony twórczości Ireny Santor. Pary przygotowały po dwie choreografie, jedną do jej przebojów, a drugą inspirowaną tańcami ludowymi. Przy stole jurorskim Julię Wieniawę gościnnie zastąpiła Jolanta Kwaśniewska. Emocji nie brakowało.
Tomasz Wygoda zasiada w jury od sześciu edycji. Mimo to w rozmowie z „Super Expressem” przyznał, że trudno mu przypomnieć sobie równie wyjątkowy wieczór. Podkreślił, że taniec jest przede wszystkim celebracją życia, a szczególny dzień skłania do refleksji nad jego wartością.
Komplementów nie szczędził Kwaśniewskiej. Mówił o jej klasie, doświadczeniu i kulturze osobistej, a także o cieple, którym obdarza innych. Nie mniejsze wrażenie zrobiła na nim Irena Santor. Jej ponadczasowe przeboje dostarczyły publiczności wielu emocji.
Trudno było mu też usiedzieć na miejscu podczas występów zespołów folklorystycznych. Ludowe rytmy mają według jurora energię, która potrafi poderwać do tańca nawet najbardziej opornych.
Faworyci Tomasza Wygody nie zmieścili się w trójce
Potem padło pytanie o taneczną topkę obecnej edycji. Wygoda początkowo próbował zachować ostrożność. Nie na długo. Zapytany o najlepszą trójkę wymienił Helenę, Izę, Mandarynę i Dominika. Sam skwitował, że trójkę zaczął wymieniać „od czwórki”.
Juror posłużył się samymi imionami. Chodzi o Helenę Englert, Izabelę Kunę, Martę „Mandarynę” Wiśniewską oraz Dominika Rupińskiego. W tej edycji tańczył też Dominik Smaruj, ale razem z Magdaleną Tarnowską odpadł po dogrywce w ósmym odcinku.
Co ciekawe, faworyci jurora to dokładnie czołówka tabeli z 1 listopada. Helena Englert i Roman Osadchiy zdobyli 78 punktów za walca wiedeńskiego i taniec góralski.
Marta „Mandaryna” Wiśniewska i Krystian Rzymkiewicz mieli ich 76, a ich mazurek dostał komplet czterech dziesiątek. Trzecie miejsce zajęli Dominik Rupiński i Estelle François z wynikiem 75 punktów. Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz uzbierali 74.
Poza listą zostali Jasper Sołtysiewicz z Darią Sytą-Grobelną, którzy mieli 68 punktów, oraz Piotr „Guma” Gumulec z Julią Suryś-Stromecką z wynikiem 61. Oni też zostają w grze.
Tomasz Wygoda wskazał tę samą czwórkę już w październiku
Przypomnijmy, że te same cztery nazwiska padły w rozmowie jurora z Pomponikiem, opublikowanej 19 października. Wtedy pytanie dotyczyło uczestników z największymi szansami na finał. Wygoda nie potrzebował wiele czasu do namysłu. Zastrzegł jednak, że typy mogą się jeszcze zmienić, bo sam nie wie, co będzie jutro.
Na razie nic się nie zmieniło. Nikt też nie pożegnał się z programem, bo tuż przed ogłoszeniem wyników Jolanta Kwaśniewska zwróciła się z prośbą do Krzysztofa Ibisza. Zasugerowała, by ze względu na wyjątkowy charakter wieczoru i obecność Ireny Santor żadna para nie musiała odpadać.
Produkcja przystała na tę propozycję. Cała szóstka wystąpi 8 listopada w ćwierćfinale, a zdobyte punkty i głosy widzów zostaną uwzględnione w kolejnym odcinku.
Po programie Wygoda rozmawiał też z reporterem Pomponika. Tematem było wtrącanie się jurorów, o którym mówiła wcześniej Iwona Pavlović. „Każdy się wtrąca” – stwierdził. Przyznał, że sam zrobił to tego wieczoru, prawdopodobnie przy Izie.
Jego zdaniem Pavlović mogła mieć na myśli Rafała Maseraka, za co od razu kolegę przeprosił. Tłumaczył to jego temperamentem, który „go może czasami ponosi”. Tak to ujął.
Źródło zdjęcia: @tanieczwgwiazdami






