„Niewyobrażalne” – 1,5-miesięczne dziecko nie żyje. W mieszkaniu panował mróz

„Niewyobrażalne” – 1,5-miesięczne dziecko nie żyje. W mieszkaniu panował mróz

25 stycznia, we wczesnych godzinach porannych, służby ratunkowe zostały wezwane do jednego z mieszkań w Radomiu, gdzie stwierdzono zgon 1,5-miesięcznego dziecka. Na miejscu podjęto próbę reanimacji, jednak nie przyniosła ona skutku. Trwa postępowanie wyjaśniające okoliczności zdarzenia, a prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Tragedia w Radomiu. Nie żyje 1,5 roczne niemowle

Wczesnym rankiem w niedzielę, 25 stycznia, Radom stał się sceną wydarzenia, które wstrząsnęło mieszkańcami miasta. Matka zaledwie 1,5-miesięcznego chłopca wezwała pogotowie, gdy zauważyła, że jej dziecko nie daje oznak życia. Na ratunek było jednak za późno.

Do dramatu doszło w jednej z kamienic przy ulicy Sienkiewicza. Gdy ratownicy przybyli na miejsce, zastali niemowlę bez funkcji życiowych, a próby reanimacji nie przyniosły rezultatu. Chłopczyk zmarł.

W trakcie czynności służb ujawniono coś, co pogłębiło wstrząs, w mieszkaniu było przerażająco zimno. Na szybach i ścianach widać było warstwę szronu, a w jednej z dziecięcych butelek zamarzła woda. To wszystko wskazuje, że w lokalu panował silny mróz.

Jak ustalili dziennikarze portalu radom.naszemiasto.pl, piec miał zostać rozpalony dzień wcześniej, w sobotę wieczorem. Jednak najwyraźniej nie utrzymał ciepła. W tym czasie w mieszkaniu przebywały trzy osoby dorosłe: matka chłopca, jej siostra oraz ich matka. Rodzina zjechała się na weekendową wizytę.

Chłopczyk spał w gondoli wózka, był ciepło ubrany i przykryty. Według relacji matki, karmiła go w nocy. Kiedy nad ranem ponownie do niego podeszła, dziecko już nie żyło.

Na miejscu szybko zjawiły się służby. Jeden z sąsiadów, pan Piotr, który mieszka nieopodal, powiedział dziennikarzom:

W niedzielę około 6 rano było tu mnóstwo służb. Pojawiły się policja, pogotowie, straż pożarna. Od razu wiedzieliśmy, że coś się stało. Ta kamienica wygląda na opuszczoną, ale tu mieszkają jacyś ludzie, domofon działa, zawsze słychać tu szczekanie psa.

Mieszkańcy okolicy nie kryją poruszenia.

To niewyobrażalne, co się stało – mówią, nadal nie mogąc uwierzyć w śmierć dziecka.

Takie maleństwo… Jeśli tam było tak zimno, jak one mogły tam przebywać z niemowlakiem? – pytają z niedowierzaniem kobiety, które znały rodzinę.

Śledztwo i sekcja zwłok

Prokuratura Rejonowa w Radomiu rozpoczęła postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów, ale śledztwo trwa. Wykonano już sekcję zwłok dziecka.

Jak przekazała prokurator Aneta Góźdź, śledczy czekają na dalsze ekspertyzy:

Zgodnie z opinią biegłego nie można na jej podstawie określić przyczyny śmierci dziecka. Będą potrzebne dodatkowe badania. Biegły wykluczył tak zwane urazowe przyczyny, to znaczy, że na ciele dziecka nie znaleziono śladów, które mogłyby świadczyć o tym, że dziecko było bite, że się nad nim znęcano – powiedziała w rozmowie z radom.naszemiasto.pl.

ZOBACZ TAKŻE: Tragedia w Ustce: funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę, nie żyje 4-latka

źródło zdjęć: Canva