Jaki jest stan Lindsey Vonn? Niepokojące doniesienia ze szpitala

Jaki jest stan Lindsey Vonn? Niepokojące doniesienia ze szpitala

Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie ledwo się rozpoczęły, a już doszło do dramatycznych wydarzeń na trasie w Cortinie d’Ampezzo. W niedzielę, podczas jednego z pierwszych startów w zjeździe kobiet, Lindsey Vonn – legenda narciarstwa alpejskiego, zaliczyła poważny upadek, który zakończył się skomplikowanym złamaniem nogi. Przez kilka godzin nie było wiadomo, w jakim stanie znajduje się zawodniczka, ale napływające informacje ze szpitala w Treviso wskazują, że sytuacja może być znacznie poważniejsza, niż początkowo sądzono.

W piątek, 7 lutego 2026 roku, w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo uroczyście zainaugurowano Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026. Choć ceremonia otwarcia przyciągnęła uwagę całego świata, to już dwa dni później sportowe emocje przyćmił dramat, jaki rozegrał się na alpejskim stoku.

Podczas niedzielnej rywalizacji w zjeździe kobiet doszło do groźnego wypadku Lindsey Vonn, amerykańskiej legendy narciarstwa, która po sześciu latach sportowej emerytury wróciła na igrzyska z nadzieją na ostatni medal. Startując mimo poważnej kontuzji kolana, już po 13 sekundach jazdy straciła kontrolę po uderzeniu w jedną z bramek.

Stan zdrowia Lindsey Vonn

Po wypadku Lindsey została natychmiast przewieziona helikopterem z trasy do szpitala olimpijskiego, a następnie do specjalistycznej placówki Ca’Foncello w Treviso, oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów. Dopiero po kilku godzinach pojawiły się oficjalne komunikaty, najpierw od amerykańskiej federacji, potem od włoskiego szpitala.

Szpital wydał komunikat:

Po południu przeszła operację ortopedyczną w celu stabilizacji złamania lewej nogi.

Według dziennika Corriere della Sera, chodzi o złamanie wieloodłamkowe, czyli takie, w którym kość łamie się na co najmniej trzy części. Operacja polegała na ustabilizowaniu odłamków za pomocą śrub i płytek, a Vonn pozostaje obecnie na oddziale intensywnej terapii, pod opieką zespołu lekarzy złożonego z wielu specjalistów.

Wpis Lindsey Vonn

Na dzień przed startem Lindsey Vonn podzieliła się z fanami refleksyjnym wpisem, który dziś – po dramatycznym wypadku, nabiera szczególnej mocy. Nie ukrywała, że sama droga do udziału w igrzyskach była dla niej jak walka z czasem, bólem i zwątpieniem – nie tylko ze strony innych, ale również tym, które chwilami rodziło się w niej samej.

Jutro: mój ostatni olimpijski zjazd… Sama droga do tych igrzysk była podróżą – i to taką, w którą nie wszyscy wierzyli od początku. Przeszłam na sportową emeryturę 6 lat temu, a dzięki częściowej wymianie kolana dostałam szansę, by jeszcze raz wystartować.

Wiedziała, że wielu ludzi zastanawia się, po co jej ten powrót, ryzyko, kolejne cierpienie. Ale dla niej odpowiedź była prosta, to nie był powrót dla mediów, pieniędzy czy popularności. To była czysta pasja do sportu, który ukształtował całe jej życie.

Ale dlaczego? Wszyscy zadają mi to pytanie. Myślę jednak, że odpowiedź jest prosta… Po prostu kocham narciarstwo alpejskie.

Podkreśliła, że doskonale wie, kim jest, niezależnie od wyników, medali czy kontuzji. Przywołała pamięć swojej zmarłej mamy i obecność ojca na trybunach – to właśnie rodzice, jak napisała, zbudowali w niej siłę i niezłomność, które pozwoliły jej wrócić na stok po tylu latach przerwy.

Nie mam wątpliwości co do życia poza sportem. Nie szukam sensu, uwagi ani pieniędzy. Doskonale wiem, kim jestem i z czego jestem zbudowana. Jestem dziełem niesamowitych rodziców, którzy pokazali mi, że ciężka praca i determinacja przynoszą efekty.

Moja mama, która czuwa nade mną z góry, nauczyła mnie potęgi pozytywnego myślenia i odporności. Mój tata, który jutro będzie mnie dopingował z trybun razem z rodziną i przyjaciółmi, nauczył mnie hartu ducha i dyscypliny.

Vonn nie próbowała ukrywać, że startuje przeciwko wszystkim statystykom i przeciwko ciału, które już dawno mogło powiedzieć „dość”. W dniu, gdy miała po raz ostatni wystartować na igrzyskach, miała 41 lat, zerwane więzadło, tytanowe kolano, ale nadal miała wiarę. Tę samą, która wielokrotnie prowadziła ją do zwycięstw w najtrudniejszych momentach kariery.

Jutro stanę w bramce startowej, świadoma swojej siły. Świadoma tego, że wierzę w siebie. Wiem, że mam przeciwko sobie wiek, brak więzadła krzyżowego i tytanowe kolano – ale wiem też, że wciąż wierzę. A zazwyczaj, gdy wszystko jest przeciwko mnie, potrafię wyciągnąć z siebie to, co najlepsze.

Wiedziała, że medal nie jest pewny. Ale to nie wynik miał największe znaczenie. Chciała dać z siebie wszystko i dla niej to już było zwycięstwo. W ostatnich dniach otrzymała ogrom wsparcia, który, jak napisała, dodał jej siły większej niż mogła opisać.

Wystartuję jutro w moim ostatnim olimpijskim zjeździe. Nie mogę zagwarantować dobrego wyniku, ale mogę zagwarantować, że dam z siebie wszystko. Bez względu na to, co się wydarzy – już wygrałam.

Ogrom miłości i wsparcia, jaki otrzymałam w ostatnich dniach, był przytłaczający – w najlepszym tego słowa znaczeniu. Dodało mi to energii i pomogło bardziej, niż potrafię to opisać. Dziękuję

Wierzę

źródło zdjęć: @lindseyvonn