
Do mediów napłynęły nowe informacje dotyczące tragedii, która w ubiegłym tygodniu wstrząsnęła mieszkańcami Dolnego Śląska. W wypadku w Bardzie zginęli ojciec i jego 9-letni syn, a teraz potwierdzono śmierć 52-letniego kierowcy samochodu, który wjechał na chodnik. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną jego zgonu. Odpowiedź na to pytanie ma przynieść zaplanowana sekcja zwłok.
Minął zaledwie tydzień od tragicznych wydarzeń w Bardzie na Dolnym Śląsku, a śledczy przekazali kolejne dramatyczne informacje. W wypadku, do którego doszło 10 czerwca w pobliżu miejscowej bazyliki, zginęły dwie osoby – 48-letni mężczyzna i jego 9-letni syn. Obaj znajdowali się na chodniku, gdy nagle wjechał na niego samochód osobowy.
Według dotychczasowych ustaleń kierujący Toyotą 52-letni mieszkaniec powiatu ząbkowickiego niespodziewanie zjechał z jezdni. Auto uderzyło w pieszych, a następnie odbiło się od muru i zderzyło z innym samochodem. Mimo szybkiej interwencji ratowników życia ojca i dziecka nie udało się uratować.
Zmarł także kierowca Toyoty
We wtorek 16 czerwca okazało się, że nie żyje również 52-latek, który prowadził pojazd uczestniczący w tragedii. Mężczyzna od dnia wypadku pozostawał pod opieką lekarzy. Jak przekazała Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, we wtorek rano źle się poczuł i został przewieziony do szpitala w Kłodzku. Tam zmarł.
Jego śmierć oznacza nowy etap w prowadzonym postępowaniu. Ponieważ osoba, wobec której prowadzone były czynności procesowe, nie żyje, śledztwo dotyczące odpowiedzialności karnej kierowcy zostanie umorzone.
Nie przyznawał się do winy
Po wypadku 52-latek został przesłuchany przez śledczych. Usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, jednak nie przyznał się do winy.
Jak wynika z informacji przekazywanych przez media, mężczyzna utrzymywał, że nie pamięta przebiegu zdarzenia ani okoliczności, które doprowadziły do zjechania samochodu na chodnik. Po poprawie stanu zdrowia opuścił szpital i wrócił do domu. Kilka dni później ponownie trafił do placówki medycznej, gdzie zmarł.
Pojawiają się nieoficjalne informacje
Wokół sprawy pojawiają się kolejne doniesienia. Według nieoficjalnych ustaleń Radia Wrocław kierowca miał zmagać się z epilepsją, która mogła być związana z innym poważnym schorzeniem. Na razie jednak informacje te nie zostały oficjalnie potwierdzone przez śledczych jako przyczyna tragedii.
Prokuratura podkreśla, że obecnie nie można jednoznacznie stwierdzić, co doprowadziło ani do utraty panowania nad samochodem, ani do późniejszej śmierci 52-latka.
Najważniejsze pytania wciąż pozostają bez odpowiedzi. Śledczy nie wiedzą jeszcze, czy śmierć kierowcy była związana z obrażeniami odniesionymi podczas wypadku, nagłym pogorszeniem stanu zdrowia czy innymi przyczynami.
Kluczowe znaczenie dla dalszych ustaleń będzie miała sekcja zwłok. To właśnie jej wyniki mają pomóc wyjaśnić okoliczności zgonu mężczyzny oraz odpowiedzieć na pytanie, czy problemy zdrowotne mogły mieć wpływ na tragiczne wydarzenia, które doprowadziły do śmierci ojca i jego 9-letniego syna.
źródło zdjęć: Canva






