
Pożar w Omišu w Chorwacji wybuchł w czwartek wieczorem i przez noc podszedł pod samo centrum miasta, a służby ewakuowały mieszkańców oraz turystów. Chorwackie media piszą o kilkudziesięciu poszkodowanych. Polska ambasada w Zagrzebiu ostrzegła podróżnych jeszcze przed północą. Bilanse mocno się różnią.
Ogień pojawił się w czwartek 13 sierpnia wieczorem w Lokvie Rogoznicy pod Omišem, a resztę zrobił wiatr, który raz po raz zmieniał kierunek. W kilka godzin front dotarł do zabudowań.
Pożar w Omišu zaczął się w Lokvie Rogoznicy
Omiš leży u ujścia Cetiny, jakieś 25 kilometrów od Splitu. Polacy jeżdżą tam od lat. Chorwacki serwis Index.hr podał, że w piątek nad ranem ogień zmierzał już prosto w stronę centrum miasteczka.
Agencja Anadolu przekazała, że około 1:45 w nocy płomienie dotarły do dzielnicy Borak leżącej nad centrum, gdzie zapłonęły zaparkowane auta. Część Omiša straciła prąd. Wiatr nie odpuszczał.
Spłonęły domy w miejscowościach Ivašnjak, Staro Selo, Pod Vajle, Nemira, Stanići i Medici, a liczenie strat ma się zacząć dopiero po zakończeniu akcji gaśniczej. Nikt ich jeszcze nie policzył.
Polska ambasada ostrzegła turystów jeszcze w nocy
Ambasada RP w Zagrzebiu opublikowała komunikat o północy, a alert poszedł też systemem Odyseusz, który ostrzega Polaków przebywających za granicą.
Trwa gaszenie groźnego pożaru w miejscowości Lokva Rogoznica w okolicach Omiša. Ogień rozprzestrzenia się w kierunku Marušići i Mimice. Miejscowe służby ewakuują mieszkańców i turystów, kierując ich do hali sportowej Ribnjak w Omišu. Policja zamknęła dla ruchu Jadranską Magistralę (DC8) na odcinku od Stanići od strony Splitu do Medići od strony Makarskiej. Apelujemy o bezwzględne stosowanie się do zaleceń miejscowych władz. Numer alarmowy w przypadku pożaru: 193
– pisała o północy polska ambasada w Zagrzebiu.
Zamknięto Magistralę Adriatycką i obwodnicę, więc kierowcy jadący wybrzeżem trafili na objazdy. Ewakuowanych kierowano do hali sportowej Ribnjak, a część zabierano drogą morską. Sytuacja zmieniała się szybko.
Doniesienia o rannych i ewakuowanych mocno się różnią
Tu zaczyna się problem z liczbami. Portal NaTemat pisał w piątek rano o co najmniej 10 rannych i około 200 ewakuowanych podczas nocnej akcji ratunkowej. Dwie osoby miały być w stanie poważnym.
Chorwackie i słoweńskie media podały jednak znacznie wyższe dane, bo Index.hr mówi o 36 poszkodowanych, z czego 14 trafiło do szpitala. Siedem osób z ciężkimi oparzeniami walczy o życie w Splicie.
Agencja Xinhua napisała o ponad tysiącu ewakuowanych, a główny komendant chorwackich strażaków Slavko Tucaković mówił o jednym z najgroźniejszych pożarów w historii kraju. Bilans zmieniał się z godziny na godzinę.
Zastępca burmistrza Omiša Ivan Pivčević określił sytuację jako wyjątkowo trudną i przyznał, że spłonęło wiele domów. Kolejne wciąż były zagrożone.
O godzinie 6:00 do akcji gaśniczej weszły cztery samoloty i to dało efekt. Około 7:20 Index.hr poinformował, że strażacy zapanowali nad ogniem i go dogaszają. Na miejscu pracowało 286 strażaków i 93 wozy.
Wysokie temperatury oraz susza sprawiły, że płomienie szły w górę zboczy błyskawicznie, a nagrania z okolicy w kilka godzin obiegły sieć. Widać na nich płonący las tuż nad miastem.
Przypomnijmy, że to nie pierwszy taki sezon w wakacyjnym raju Polaków, bo w miniony weekend ogień przestraszył turystów nad jeziorem Garda we Włoszech. Wcześniej płonęła Hiszpania, w tym lubiana przez naszych turystów Andaluzja.
O ostrzeżeniach RCB przed wyjątkowo niebezpiecznymi dniami pisaliśmy w czerwcu. Tam chodziło o pogodę nad Polską. Tu o wakacje tysięcy turystów.
Źródło zdjęcia: Canva






