Pogrzeb Jana Frycza. Ministerstwo kultury potwierdza doniesienia

Pogrzeb Jana Frycza. Ministerstwo kultury potwierdza doniesienia

Pogrzeb Frycza będzie miał charakter państwowy. Potwierdził to rzecznik Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, kilka dni po śmierci aktora. Ceremonia ma się odbyć dopiero we wrześniu, a dokładnej daty i miejsca wciąż nie podano. Ostatnie słowo należy do rodziny.

Pogrzeb Frycza z honorami państwowymi

Informację przekazał Piotr Jędrzejowski, rzecznik resortu kultury, w rozmowie z Faktem kilka dni po śmierci artysty.

Pogrzeb Jana Frycza będzie miał charakter państwowy

– powiedział rzecznik ministerstwa.

Termin ceremonii wciąż jednak nie jest przesądzony. Jak ustalił Fakt, ostatnie pożegnanie aktora odbędzie się najprawdopodobniej we wrześniu, a więc kilka tygodni po jego śmierci. Na razie nie wiadomo też, gdzie spocznie artysta. Szczegóły mają zostać podane później.

ZASP poprosił ministerstwo o państwowe pożegnanie aktora

Wniosek trafił do resortu kultury zaraz po śmierci artysty. Złożył go Związek Artystów Scen Polskich, powołując się na wyjątkowy i niezaprzeczalny dorobek Jana Frycza. Środowisko aktorskie zareagowało błyskawicznie.

Tak, występujemy do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o taki pogrzeb. Niestety nie jesteśmy jeszcze w stanie podać szczegółów

– przekazali przedstawiciele ZASP.

Ministerstwo wniosek przyjęło. Procedura wymagała jeszcze zgody Kancelarii Premiera oraz rodziny, dopiero potem resort mógł potwierdzić charakter uroczystości.

Takie pożegnanie nie jest w Polsce czymś wyjątkowym. Jak podaje Pudelek, w ostatnich latach z honorami państwowymi żegnano Franciszka Pieczkę, Pawła Królikowskiego i Stanisława Tyma. O ostatecznym kształcie uroczystości decydują jednak najbliżsi, bo to rodzina ustala termin i miejsce pochówku. Bliscy aktora poprosili media o uszanowanie ich prywatności i o nieskładanie osobistych kondolencji.

Jan Frycz do końca planował kolejne role

Przypomnijmy, że aktor zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Miał 72 lata. O jego odejściu poinformował Teatr Narodowy, z którym artysta był związany przez lata.

Jak ustalił Super Express, Jan Frycz przegrał walkę z chorobą nowotworową. Do końca wierzył, że uda mu się wyzdrowieć, dlatego snuł kolejne zawodowe plany i nie rezygnował z pracy. Dla wielu jego odejście było ogromnym zaskoczeniem. Pracował do ostatnich dni.

Kilka dni przed śmiercią pojawił się w Teatrze Narodowym na próbie do „Orestei” Luka Percevala. Premiera spektaklu zaplanowana jest na 10 października 2026 roku.

Aktor miał też wrócić na plan zdjęciowy. Katarzyna Grochola w rozmowie z Pudelkiem zdradziła, że Jan Frycz miał zagrać w kontynuacji filmowej adaptacji jej powieści „Nigdy w życiu”.

Widzowie zapamiętali go z ról w „Pręgach”, „Legionach” i „Psach 3”. Młodsza widownia kojarzy go głównie z roli Daria w serialu „Ślepnąc od świateł”. Ta kreacja żyje w sieci własnym życiem do dziś.

Źródło zdjęć: Instagram / frycz_frycz