
Marcelina Zawadzka, która na co dzień mieszka w Dubaju razem z narzeczonym i synkiem, postanowiła zabrać głos w sprawie napiętej sytuacji w regionie. Po fali niepokojących doniesień i licznych pytaniach od fanów opublikowała obszerne nagranie, w którym opowiedziała, jak wygląda ich codzienność i jakie decyzje podjęli w obliczu ostatnich wydarzeń.
Od kilku dni sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje bardzo napięta. Po atakach przeprowadzonych przez USA i Izrael na Iran doszło do odwetu, a konflikt zaczął obejmować kolejne państwa regionu. W wielu miejscach słychać było eksplozje, a część krajów zdecydowała się na zamknięcie przestrzeni powietrznej. W odpowiedzi na rozwój wydarzeń polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało ostrzeżenia przed podróżami w ten rejon świata i apeluje o śledzenie komunikatów bezpieczeństwa.
Konsekwencje widać także w lotnictwie – część rejsów została odwołana lub zawieszona, a podróżni muszą liczyć się z utrudnieniami.
Marcelina Zawadzka komentuje sytuację w Dubaju
W Zjednoczonych Emiratach Arabskich przebywa obecnie kilka znanych osób z Polski. Jedną z nich jest Marcelina Zawadzka, która mieszka w Dubaju razem z narzeczonym i ich synkiem. Po fali pytań od fanów i mediów zdecydowała się opowiedzieć, jak wygląda sytuacja z jej perspektywy.
W relacji na Instagramie przyznała:
Kiedy był ten pierwszy dzień zestrzeliwania rakiet, to wszyscy mieliśmy wrócić do domów i obserwowaliśmy, co się dzieje, czytaliśmy media, byliśmy w kontakcie z naszymi bliskimi, którzy też są tutaj. Weryfikowaliśmy też to, co się dzieje w mediach, na ile sytuacja jest rzeczywiście taka, jaką ją opisują. Wydaje mi się, że niektóre media w Europie, w Polsce, mówią trochę inaczej, jednak to, co jest faktem, to to, że obecnie przestrzeń powietrzna jest zamknięta. Latają niektóre samoloty i mam tutaj stworzone grupy z koleżankami, na których się informujemy
Prezenterka wyjaśniła, że wraz z rodziną postanowiła pozostać w swoim mieszkaniu, które – jak ocenia – zapewnia im poczucie bezpieczeństwa.
U nas sytuacja jest taka, że jesteśmy w domu, w którym jest dosyć bezpiecznie, bo nie mamy szklanych okien, więc to nie jest tak, że budynek się mocno trzęsie i nie jesteśmy też bardzo wysoko. Przygarnęliśmy osoby, które miały gorszą sytuację niż my. Mamy więc więcej ludzi w domu, pomagamy i opiekujemy się nimi, jest u nas też więcej dzieci
Jak zdradziła, pierwszej nocy rozważali wyjazd do hotelu poza Dubajem, jednak rezerwacja została anulowana. Ostatecznie zdecydowali się zostać na miejscu i przygotować na ewentualny rozwój wydarzeń.
Podjęliśmy taką decyzję, że wolimy zostać w domu w którym jest bezpiecznie, wolę mieć wodę, być u siebie. (…) Słuchamy poleceń rządu i bliskich. (…) Jesteśmy spakowani, mamy walizkę i torbę z jedzeniem, wodę, dodatkowe paliwo w aucie, jesteśmy gotowi, żeby jechać
Choć lokalne władze podkreślają, że sytuacja jest kontrolowana, napięcie w regionie wciąż jest wyczuwalne. Część mieszkańców i turystów zdecydowała się na wyjazd, inni – jak Marcelina Zawadzka – pozostają na miejscu, monitorując komunikaty i przygotowując się na różne scenariusze.
Eksperci zaznaczają, że sytuacja może zmieniać się dynamicznie, dlatego osoby przebywające w regionie powinny stosować się do zaleceń lokalnych władz oraz komunikatów swoich ambasad






