320 km/h po A4! Skandaliczne nagranie trafiło do sieci. Właściciel pojazdu oburzony…

320 km/h po A4! Skandaliczne nagranie trafiło do sieci. Właściciel pojazdu oburzony…

Kilka dni temu w sieci pojawiło się nagranie, które natychmiast przyciągnęło uwagę internautów i służb. Widać na nim samochód marki BMW pędzący autostradą A4 z zawrotną prędkością, która znacznie przekraczała dopuszczalne limity. Całe zdarzenie zostało dokładnie udokumentowane i opublikowane online, co pozwoliło policji szybko ustalić zarówno tożsamość kierowcy, jak i właściciela pojazdu. Ten ostatni, choć sam nie prowadził, nie kryje dziś oburzenia, nie tylko z powodu konfiskaty auta, ale także sposobu, w jaki zabezpieczono je po zatrzymaniu.

Zaledwie kilka dni temu w internecie pojawiło się nagranie, które wywołało ogromne wzburzenie. Widać na nim samochód marki BMW, który porusza się z zawrotną prędkością aż 320 kilometrów na godzinę po autostradzie A4 w pobliżu Katowic. Wszystko zostało zarejestrowane i opublikowane w sieci, a licznik prędkości, pokazujący skrajnie niebezpieczne wartości, mówił sam za siebie.

Materiał wideo trafił m.in. na profil „Stop agresji drogowej”, co uruchomiło natychmiastową reakcję służb. Funkcjonariusze dokładnie przeanalizowali nagranie, identyfikując pojazd, a następnie ustalając, kto siedział za kierownicą, a kto jako pasażer. Skrajne przekroczenie prędkości nie tylko było naruszeniem przepisów drogowych, mogło stanowić realne zagrożenie dla życia i zdrowia innych uczestników ruchu.

Z uwagi na skalę zagrożenia oraz fakt, że samochód posłużył do popełnienia przestępstwa, prokuratura w Chorzowie zdecydowała o jego konfiskacie. Auto zostało zabezpieczone jako dowód rzeczowy. Śledczy planują dokładne oględziny pojazdu, porównanie go z nagraniem oraz analizę jego stanu technicznego i danych elektronicznych.

Właściciel auta oburzony. „Siedziałem na miejscu pasażera”

Szybko po przejęciu pojazdu przez służby, do sprawy odniósł się jego właściciel, który jak podkreśla, nie prowadził BMW, a jedynie znajdował się w pojeździe jako pasażer. W serii nagrań opublikowanych w mediach społecznościowych mężczyzna wyraził swoje rozgoryczenie decyzją organów ścigania oraz tym, w jakich warunkach przetrzymywany jest jego samochód.

W jednej z wypowiedzi zaznaczył:

Także oddajemy samochód w ręce prokuratury w Chorzowie. Bardzo jest to dziwne, ponieważ ja siedząc na miejscu pasażera, dając samochód osobie postronnej, no nie powinienem mieć samochodu zabieranego ani skonfiskowanego. Tym bardziej miałem też parę spraw o różnej tematyce, też samochodowej między innymi. Jakoś wtedy nie było samochodów konfiskowanych, ani organy nie działały tak szybko. Myślę, że to jest pewnego rodzaju nagonka medialna.

Zarzuty dotyczące przechowywania auta

Oprócz samej decyzji o konfiskacie, właściciel BMW skrytykował również sposób, w jaki zabezpieczono pojazd. Jak podkreśla, samochód został przewieziony na parking komisu, gdzie jego zdaniem, mogą mieć dostęp osoby niepowołane. Według niego takie działanie nie zapewnia odpowiedniego zabezpieczenia mienia i stwarza ryzyko uszkodzenia pojazdu.

Słuchajcie, mamy tutaj parking komisu. No okej, komis jest komisem. Tutaj codziennie przychodzą ludzie kupować samochody, oglądać i bardzo jestem zbulwersowany tym faktem, że mój samochód został przewieziony na parking komisu, na który mają dostęp ludzie postronni. Okej, miał to być parking taki, do którego nie mają dostępu osoby nieuprawnione w moim domniemaniu, a nie, że teraz może sobie ktoś jutro przyjechać, oglądać sobie samochody z komisu, przejść trzy kroki dalej i sobie oglądać moją BM-kę, dotykać ją i jeszcze coś w niej zrobić. No, no to to jest strasznie dziwne i według mnie, jeśli robicie już takie rzeczy, żeby zabezpieczyć samochody, to róbcie to profesjonalnie i prawidłowo, a nie, że samochód stoi na parkingu, który jest połączony z komisem, przez co do samochodu mają dostęp, chcąc nie chcąc, ludzie postronni, klienci komisu.

Opinia publiczna nie pozostała obojętna wobec tej sytuacji. W Internecie pojawiło się wiele komentarzy, głownie osób oburzonych tym, że można pozwolić sobie na tak szybką jazdę, która stwarza realne zagrożenie także dla innych kierowców.

Obecnie śledczy badają sprawę, a BMW pozostaje zabezpieczone do dalszych działań procesowych.

ZOBACZ TAKŻE: „Niewyobrażalne” – 1,5-miesięczne dziecko nie żyje. W mieszkaniu panował mróz

źródło zdjęć: Canva, X