„Czuję nutę niesprawiedliwości”: Z „Tańca z Gwiazdami” odpadli faworyci!

„Czuję nutę niesprawiedliwości”: Z „Tańca z Gwiazdami” odpadli faworyci!

W trzecim odcinku nowej edycji „Tańca z gwiazdami” doszło do sporego zaskoczenia. Z programem niespodziewanie pożegnali się Emilia Komarnicka i Stefano Terrazzino, którzy przez wielu widzów byli uznawani za jednych z faworytów tej edycji. Po ogłoszeniu wyników w sieci rozpętała się dyskusja, a sam Stefano Terrazzino postanowił zabrać głos i publicznie stanął w obronie swojej partnerki.

Za nami trzeci odcinek nowej edycji programu „Taniec z gwiazdami”, który jak zwykle dostarczył widzom wielu emocji. Rywalizacja o Kryształową Kulę z tygodnia na tydzień staje się coraz bardziej zacięta, a każda kolejna gala oznacza, że ktoś musi pożegnać się z marzeniami o zwycięstwie.

Przypomnijmy, że tydzień temu z programu odpadła pierwsza paraMałgorzata Potocka i Mieszko Masłowski. Dla uczestników był to sygnał, że walka o pozostanie w show dopiero się rozpoczyna.

Miniona niedziela przyniosła kolejny pełen emocji wieczór. W trzecim odcinku programu gościem specjalnym była Kayah, a uczestnicy tańczyli na parkiecie do największych przebojów artystki. Występy par oceniali jurorzy, ale ostatecznie – jak zawsze – kluczowe znaczenie miały również głosy widzów.

Wieczór był pełen świetnych choreografii i wysokich ocen, jednak na końcu ktoś musiał opuścić program. Dla wielu fanów programu wynik był sporym zaskoczeniem.

Faworyci odpadli z TzG

Ostatecznie z „Tańcem z gwiazdami” musieli pożegnać się Emilia Komarnicka i Stefano Terrazzino. Para była przez wielu widzów uznawana za jednego z faworytów tej edycji, dlatego ich eliminacja wywołała duże poruszenie wśród fanów programu.

Od samego początku ich występy wzbudzały spore emocje. Widzowie zwracali uwagę na fakt, że aktorka i tancerz znają się prywatnie od lat, a także występują razem w spektaklu teatralnym. Część osób uważała, że może to być dla nich pewnego rodzaju przewaga w programie.

Mimo tych dyskusji niewielu spodziewało się, że ich przygoda z popularnym show Polsatu zakończy się już na tak wczesnym etapie.

Burza komentarzy po ogłoszeniu wyników

Po zakończeniu odcinka w internecie natychmiast pojawiło się mnóstwo komentarzy widzów, którzy nie kryli zaskoczenia wynikiem głosowania. Wielu fanów programu wyrażało rozczarowanie decyzją o eliminacji tej pary.

Do sytuacji odniosła się także Emilia Komarnicka, która w nocy opublikowała w mediach społecznościowych wpis z podziękowaniami dla swoich fanów za wsparcie.

Kilka godzin później głos zabrał również Stefano Terrazzino, który odpowiedział na jeden z komentarzy internauty.

Zły PR uzasadniony, bo co to za sprawiedliwość, żeby przyjść do programu tańca amatorskiego, tańcząc już od dawna z tancerzem zawodowo i jeszcze stawiać warunek, że będzie tańczyć tylko z nim. Turnieje tańca to w innym programie – napisał internauta.

Tancerz odniósł się do tej opinii krótkim komentarzem:

Trochę czuję w tej historii nutę niesprawiedliwości.

Stefano Terrazzino stanął w obronie partnerki

W dalszej części wpisu tancerz szerzej wyjaśnił sytuację i stanął w obronie swojej partnerki z programu.

Historia o tym, że się znamy i że występujemy razem, bardzo szybko stała się dla wielu gotową opinią. Prawda jest dużo prostsza. Emilia zdecydowała się wziąć udział w tej edycji programu, ja również – a produkcja naturalnie połączyła nas w parę. Tak, gramy razem w spektaklu »Kto ma klucz«, ale to zupełnie inna forma. Tam jest teatr: śpiew, ruch sceniczny, aktorstwo. W programie chodzi o coś zupełnie innego – o taniec i o technikę. Najbardziej szkoda mi Emilii. To, że coś wygląda lekko, nie znaczy, że było łatwe. Ona zaczęła od zera, jak każdy w tym programie, i wykonała ogromną pracę. Ale kiedy pojawia się taka »naklejka«, czasem trzeba zrobić dwa razy więcej, żeby udowodnić coś, co inni mogą po prostu pokazać na parkiecie. I to jest trochę krzywdzące

Na koniec Stefano Terrazzino podzielił się także refleksją na temat całej sytuacji.

Lekcją o tym, jak łatwo dziś buduje się opinię o kimś – często na podstawie jednej informacji, czasem właściwie na podstawie niczego. I przypomnieniem czegoś bardzo ważnego: że jesteśmy wystarczający. Nie musimy robić wszystkiego podwójnie tylko po to, żeby kogoś przekonać. To my sami decydujemy, ile chcemy z siebie dać. Szczególnie kobiety zbyt często słyszą, że powinny być „bardziej”, „lepsze”, „jeszcze bardziej wystarczające”. Dla mnie ta historia to właśnie taka refleksja. A jednocześnie jedno się nie zmienia: nadal wierzę w pracę, w piękno tańca i w prawdę na scenie. Może tym razem nie zdążyliśmy pokazać wszystkiego, ale ta wiara zostaje

źródło zdjęć: @tanieczgwiazdami