
Iga Świątek w Toronto pokonała Jelenę Rybakinę 6:2, 6:3 i sięgnęła po 26. tytuł w karierze. To jej pierwszy tytuł w Toronto, a zarazem pierwsze trofeum od blisko roku. Po ostatniej piłce Polka opublikowała wpis, który obiegł sieć.
Finał turnieju WTA 1000 zakończył się już po godzinie 3 nad ranem czasu polskiego. Świątek potrzebowała 76 minut, żeby zamknąć spotkanie w dwóch setach. Rybakina nie miała odpowiedzi.
Iga Świątek wywalczyła tytuł w Toronto w 76 minut
Pierwszego seta Polka wygrała 6:2 w zaledwie pół godziny, dwukrotnie przełamując rywalkę. W drugiej partii przełamała ją przy stanie 3:2 i pewnie dowiozła wynik do końca. Jak podaje serwis Sport1, Świątek wykorzystała cztery z pięciu okazji na przełamanie, a Rybakina nie wykorzystała żadnej z pięciu własnych.
Statystyki są bezlitosne. Polka popełniła osiem błędów niewymuszonych, jej rywalka aż 23. Pierwszy serwis Świątek trafiała w 80 procentach, Rybakina w 57.
Droga do finału gładka jednak nie była. W czwartej rundzie Świątek oddała seta Marcie Kostiuk, a w półfinale z Eliną Switoliną wygrała dopiero po trzysetowej walce 6:3, 1:6, 6:3. Takie mecze kosztują czasem więcej niż sam finał.
Tyle pieniędzy wpłynie na konto Igi Świątek
Za triumf Polka otrzymała ponad 1,08 mln dolarów, czyli mniej więcej 4,12 mln zł. Rybakina za sam finał wzbogaciła się o blisko 565 tysięcy dolarów, a więc niespełna połowę tej kwoty. Cała pula turnieju w Toronto przekroczyła 7,4 mln dolarów.
Do tego dochodzi 1000 punktów do rankingu WTA. Dzięki nim 25-latka awansowała z ósmego na piąte miejsce na świecie. Rybakina pozostaje druga.
Portale rozchodzą się w kwestii tegorocznych zarobków Polki. Plejada, powołując się na dane ze strony WTA, podaje około 3,3 mln dolarów, a WP Sportowe Fakty mówi o blisko 3,4 mln. Dla porównania, opisywaliśmy wcześniej premię Mai Chwalińskiej z Roland Garros, a tam skala była zupełnie inna.
Świątek zadedykowała tytuł wszystkim hejtowanym
Zaraz po ceremonii tenisistka opublikowała długi wpis w mediach społecznościowych. Nie było w nim ani słowa o pieniądzach. „Dla mnie zwycięstwo w National Bank Open to więcej niż tylko kolejny wynik w turnieju” – przyznała.
Dziś chcę zadedykować ten tytuł wszystkim, którzy mierzą się z niesprawiedliwą oceną, negatywnością i hejtem – czy to w sporcie, czy w innym obszarze życia. Wiem, jak przytłaczające potrafi to być. Pamiętajcie, to nie czyjeś opinie Was definiują.
– napisała tenisistka.
Na tym nie poprzestała. W dalszej części wpisu zwróciła się wprost do kibiców.
Ja skupiam się na własnym rozwoju. Po swojemu. Mam ogromną nadzieję, że będziemy traktować siebie nawzajem z większym szacunkiem i życzliwością. A wszystkim moim kibicom, którzy wspierają przy mnie na każdym kroku – ogromnie dziękuję.
– podsumowała.
Wpis błyskawicznie zebrał lawinę reakcji. Fani odczytali go jako bardzo osobiste podsumowanie trudnych miesięcy, a tytuł w Toronto stał się ich puentą. Sama zawodniczka mówiła po turnieju o presji i emocjach, które towarzyszyły jej przez cały sezon.
Przypomnijmy, że kilka tygodni wcześniej szerokim echem odbiła się wypowiedź psycholog Ewy Woydyłło, która nazwała Świątek „wystraszoną i głupiutką”. Internauci stanęli wtedy murem za tenisistką. O tym, jak koleżanki z kortu patrzą na Polkę, pisaliśmy przy okazji pytania o Igę Świątek zadanego Mai Chwalińskiej.
Toronto na koniec tej historii nie wygląda. Przed Świątek US Open, a odzyskana pewność siebie bywa tam warta więcej niż czek. Kibice już liczą dni.
Źródło zdjęcia: Wikipedia- Autorstwa Hameltion – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=136439938






