
Mąż Danuty Stenki ma agresywny nowotwór układu krwiotwórczego. Janusz Grzelak poznał diagnozę pod koniec października, a szansą ma być nierefundowana terapia wyceniona na prawie dwa miliony złotych. Aktorka poprosiła o pomoc w nagraniu. Odpowiedź przyszła błyskawicznie.
Mąż Danuty Stenki ma nowotwór
Danuta Stenka od lat chroni swoją prywatność. Tym razem zrobiła wyjątek. W nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych zwróciła się do internautów z prośbą o pomoc dla męża, Janusza Grzelaka.
„Jak grom z jasnego nieba spadła na nas diagnoza” – mówiła o szpiczaku, który określiła jako bardzo agresywny. Terapia, która może uratować mu życie, nie jest refundowana. Jej koszt to około dwóch milionów złotych, czyli suma znacznie przekraczająca możliwości rodziny.
Mało tego, goni nas czas. Zostało bardzo mało czasu. Dlatego bardzo Was proszę o wsparcie, jakiekolwiek wsparcie i jeśli to możliwe, posyłanie mojej prośby dalej. Dziękuję bardzo
– powiedziała aktorka na koniec swojego nagrania.
Do filmu dołączyła osobisty wpis. Nie ukrywała w nim, jak bardzo boi się o przyszłość.
Patrzę na to, przez co przechodzi, z ogromną nadzieją, ale też lękiem o jutro. Tak bardzo chciałabym, żebyśmy mogli wrócić do naszej zwyczajnej codzienności
– napisała Danuta Stenka, która jako nadzieję dla męża wskazała nowoczesną terapię CAR-T.
Rodzina opisała, jak wyglądały tygodnie przed diagnozą
Więcej szczegółów podały żona i córki, Paulina i Wiktoria, na stronie zbiórki w serwisie Siepomaga. Pierwsze objawy pojawiły się w połowie września. Janusz Grzelak, który ma 63 lata, skarżył się na bóle całego kręgosłupa. Nie pomagała ani fizjoterapia, ani masaże.
Potem doszedł ból w jamie brzusznej. Rezonans pokazał guzy, a lekarze wstępnie rozpoznali chłoniaka. W płucach zaczęła zbierać się woda, dlatego na przełomie września i października chory przeszedł kilka zabiegów. Bardzo schudł i osłabł.
Wynik ponownej biopsji przyszedł dopiero pod koniec października. Był to szpiczak plazmocytowy. Według opisu rodziny choroba zniszczyła nerki, uszkodziła dwa kręgi i staw biodrowy, przez co Janusz Grzelak jest unieruchomiony w łóżku. Leczenie już się zaczęło, a on sam przebywa w szpitalu.
Zapytałyśmy lekarzy wprost, czy istnieje realna szansa na pokonanie choroby i czy Janusz może z tego wyjść. Okazało się, że taką nadzieję daje terapia Car-T Cell. Lekarze mówią, że wszystkie możliwe parametry szpiczaka są fatalne, ale terapia to dla Janusza realny ratunek
– relacjonowały bliskie chorego w opisie zamieszczonym przy zbiórce.
Zbiórka dla Janusza Grzelaka szybko zbliża się do celu
Zbiórka ruszyła 3 listopada i ma potrwać do 3 lutego 2027 roku. Jak podał Fakt, 4 listopada wieczorem w zbiórce było prawie 65 tys. zł. Rano 5 listopada licznik pokazywał już 1 728 270 zł, czyli niemal 93 procent celu. Wsparło ją ponad 37 tysięcy osób. Do końca brakowało wtedy 133 433 zł.
Czym jest ta terapia? CAR-T polega na pobraniu od chorego limfocytów T, które w laboratorium dostają receptor pomagający rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe. Następnie trafiają z powrotem do organizmu pacjenta. W szpiczaku plazmocytowym takie leczenie nie jest w Polsce finansowane przez państwo. W sierpniu 2026 roku firma Johnson & Johnson poinformowała, że Ministerstwo Zdrowia zdecydowało o braku refundacji jej preparatu dla dorosłych z nawrotową i oporną postacią tej choroby.
Przypomnijmy, że Danuta Stenka i Janusz Grzelak, jak podaje Pudelek, poznali się w 1985 roku na przeglądzie teatralnym w Toruniu. On sam również jest aktorem z wykształcenia. Grał w teatrach w Toruniu i Poznaniu, ale zrezygnował ze sceny i został doradcą finansowym oraz podatkowym. Sama Stenka ma ponownie wcielić się w Judytę, o czym pisaliśmy przy okazji zapowiedzi kontynuacji „Nigdy w życiu!”.
źródło zdjęć: @danutastenka_fp_official






