
Kolejny alarm uruchomił się w jednym z polskich Oken Życia. Tym razem w specjalnie przygotowanym miejscu pozostawiono kilkumiesięczne niemowlę. To już następny taki przypadek w ostatnim czasie, zaledwie kilka dni po odnalezieniu noworodka w placówce w Częstochowie.
Okna Życia od lat pełnią funkcję bezpiecznego schronienia dla noworodków i niemowląt, których rodzice z różnych powodów nie są w stanie zapewnić im opieki. Są to specjalnie przygotowane miejsca, w których można anonimowo pozostawić dziecko. Po otwarciu okna uruchamia się alarm, który natychmiast informuje personel o pojawieniu się malucha.
O Oknach Życia ponownie zrobiło się głośno po zdarzeniu, do którego doszło w Częstochowie. W niedzielę po południu alarm rozległ się w placówce działającej przy ulicy św. Kazimierza. W środku znajdował się noworodek.
Dziecko zostało odnalezione przez personel Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego Dom Życia im. Leonii Nastał, prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Służebniczek. Po uruchomieniu alarmu noworodkiem natychmiast zajęli się opiekunowie, a następnie przekazano go pod opiekę lekarzy.
Przeprowadzone badania wykazały, że stan dziecka jest dobry. Nie stwierdzono zagrożenia dla jego zdrowia ani życia. Szczegóły dotyczące okoliczności pozostawienia noworodka nie zostały ujawnione.
Kolejny alarm kilka dni później
Do podobnego zdarzenia doszło również w Ostrzeszowie w województwie wielkopolskim. Tam alarm w Oknie Życia rozległ się wieczorem 8 czerwca. Był to już drugi taki przypadek w tej placówce w ciągu zaledwie czterech miesięcy.
Po dotarciu na miejsce siostry Nazaretanki znalazły w oknie kilkumiesięczne dziecko. Okazało się, że był to czteromiesięczny chłopiec. Niemowlę było spokojne i zadbane.
Zadzwoniła nasza komórka i jak każdego razu, my bardzo szybko reagujemy. Siostra, która pierwsza dobiegła, zobaczyła dziecko — opowiada w rozmowie z Ostrzeszowinfo.pl siostra Gertruda, przełożona Domu Sióstr Nazaretanek w Ostrzeszowie.
Przy chłopcu pozostawiono kilka rzeczy. Była butelka z pokarmem, ubranka oraz niewielka kartka z wiadomością.
Dziecko zostało obejrzane przez ratowników i zabrane. Miało przy sobie tym razem malutką karteczkę, nie mogę zdradzić, co na niej było. Ale to, co z nami zostaje, to że rzeczywiście matka oddała to dziecko w dobre ręce, wierząc, że otrzyma drugi dom, drugie życie — mówi siostra Gertruda.
Jak podkreślają zakonnice, niemowlę było zdrowe i nie wymagało pilnej pomocy medycznej. Zgodnie z procedurami trafiło jednak do szpitala na dalszą obserwację.
Wierzymy, że trafi w dobre ręce, które dadzą mu nową rodzinę i będzie mogło bezpiecznie dalej żyć i się rozwijać — mówi zakonnica.
Siostry przyznają, że każda interwencja związana z Oknem Życia wiąże się z ogromnymi emocjami. Nigdy nie wiedzą bowiem, co zastaną po uruchomieniu alarmu.
Jest radość, ale jednocześnie też towarzyszy jakiś taki ból, że dziecko nie znalazło szczęścia w swojej rodzinie. Ale nigdy nie wiemy dlaczego. Dobrze, że zostało uratowane i to jest chyba wielki dar i łaska, że to dziecko może żyć. My czuwamy i modlimy się, żeby nie było takich dzieci, ale wiemy, jakie są sytuacje. Dobrze, że są takie bezpieczne miejsca — zaznacza.
Okno Życia w Ostrzeszowie działa od 2015 roku. Czteromiesięczny chłopiec jest trzecim dzieckiem pozostawionym w tym miejscu. Co ciekawe, poprzedni alarm uruchomił się zaledwie kilka miesięcy wcześniej, gdy również odnaleziono tam kilkumiesięcznego chłopca.
źródło zdjęć: Canva






