
Maciej Pieprzyca opisał ostatnie chwile Witolda Płóciennika przed zaginięciem. Reżyser jadł z operatorem śniadanie w sobotę 29 sierpnia i wiedział, jakie ma on plany na wolny dzień. Dwa dni później ekipa nie mogła się z nim skontaktować.
Maciej Pieprzyca wspomina ostatnie chwile Witolda Płóciennika
Ekipa serialu kryminalnego pracowała pod Gorzowem Wielkopolskim, a weekend miała wolny. Reżyser zjadł wtedy z operatorem śniadanie w hotelu w Lubniewicach. Rozmawiali o planach na sobotę.
W materiale dla programu „Uwaga!” Maciej Pieprzyca wrócił do tamtej rozmowy. Operator mówił mu, że chce odwiedzić rodzinę, bo pochodzi z tych okolic.
W sobotę zjedliśmy razem śniadanie w hotelu. Wiem, że Witek miał spotkać się z bratem, z mamą, bo on pochodzi z tych stron, chciał również pojechać gdzieś nad jezioro, żeby odpocząć.
– wspominał reżyser.
Nad wodą operator rzeczywiście był tego dnia. Zdjęcie znad jeziora Lubiąż wysłał jeszcze bliskim, co potwierdziła potem policja. To jeden z ostatnich śladów jego aktywności.
Poniedziałkowa zbiórka, na którą Witold Płóciennik nie przyszedł
Zdjęcia miały ruszyć w poniedziałek 31 sierpnia. Ekipa umówiła się na dole o godzinie 7.10, żeby jedną taksówką pojechać na plan. Płóciennik się nie pojawił.
Wtedy do pokoju reżysera zapukały producentka i kierowniczka produkcji. Od nich usłyszał, że operatora nie ma w hotelu.
Producentka i kierowniczka produkcji rano zapukały do mojego pokoju. O 7.10 mieliśmy się spotkać z Witkiem na dole i jednym transportem, jedną taksówką, jechać na plan. One mi powiedziały, że Witek zniknął, nie ma go, gdzieś się zagubił.
– relacjonował Maciej Pieprzyca w telewizyjnym materiale.
Tego samego dnia ruszyły poszukiwania w okolicach Lubniewic. Wzięli w nich udział policjanci, strażacy, ratownicy i mieszkańcy, a także ludzie z planu zdjęciowego. O akcji z udziałem śmigłowca i dronów pisaliśmy na początku tygodnia. Przeczesywano okoliczne lasy.
Śledztwo w sprawie śmierci operatora rusza w piątek
W czwartek 3 września służby natrafiły w lesie na ciało mężczyzny. Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim potwierdziła, że to zaginiony operator filmowy. Okoliczności odnalezienia ciała opisywaliśmy w osobnym tekście.
Ciało zabezpieczono do sekcji zwłok. Śledczy formalnie wszczynają śledztwo w piątek 4 września. Ma ono wyjaśnić okoliczności śmierci 56-latka.
Przypomnijmy, że policja od początku sprawdzała każdy trop. Samochód operatora stał zaparkowany pod jedną z kawiarni w centrum Lubniewic, a nagrania z okolicznych kamer zostały zabezpieczone. Kłopotem okazał się telefon.
Nie mamy w tej chwili żadnej informacji, która mogłaby nam pomóc, ponieważ telefon jest prawdopodobnie wyłączony albo się rozładował, nie ma możliwości jego namierzenia.
– przekazała sierżant Martyna Litka z Komendy Powiatowej Policji w Sulęcinie.
Witold Płóciennik miał 56 lat. Był operatorem znanym z „Klangoru” i „Kruka”, a także przewodniczącym Związku Zawodowego Filmowców. W środowisku filmowym jego zaginięcie odbiło się szerokim echem.
Źródło zdjęcia: Canva/ @pnf_orly






