
Świadkowie katastrofy Learjeta w hrabstwie Palm Beach opisali pierwsze chwile po uderzeniu. Szczątki maszyny trafiły w dom jednego z mieszkańców, a inny poczuł, jak trzęsie się cały budynek. Około 600 osób musiało szukać schronienia na noc. To nie koniec ich kłopotów.
Świadkowie katastrofy Learjeta mówią o płonącej drodze
Prywatny odrzutowiec spadł w niedzielę 1 listopada około godziny 12:50 czasu lokalnego. Nikt z dziewięciu osób na pokładzie nie przeżył. Maszyna uderzyła w ziemię przy Military Trail, tuż obok jedynego wjazdu na osiedle domów mobilnych Cresthaven. Świadkowie opowiedzieli o tym stacji NBC 6.
Anthony Blackmon był wtedy około 150 metrów od miejsca uderzenia. W rozmowie z NBC 6 opowiedział, że szczątki leciały wszędzie i trafiły także w jego dom. Wszystko dookoła stało w ogniu. Płonęła nawet droga.
Mężczyzna przyznał, że takie obrazy znał dotąd wyłącznie z telewizyjnych wiadomości. Nie przypuszczał, że coś podobnego wydarzy się tak blisko ludzi. A jednak się wydarzyło.
Roger Forcelle mieszka niespełna 800 metrów od miejsca katastrofy, tak przynajmniej szacuje. Stacji NBC 6 powiedział, że samolot przeleciał tuż nad jego domem, a cały budynek zaczął się trząść. Sąsiedzi wybiegli na zewnątrz. Drgania poczuli wszyscy.
Później zobaczył nad okolicą chmurę dymu. Gdy wyszedł załatwić sprawy na mieście, nie mógł już wrócić do domu. Kolejny świadek mówił, jak podaje New York Post, że wyglądało to tak, jakby w ziemię uderzył meteoryt.
Około 600 osób musiało szukać schronienia na noc
Na szczęście na ziemi nikt nie zginął ani nie został ranny, przynajmniej według wstępnych informacji przekazanych przez gubernatora Rona DeSantisa. Nie oznacza to jednak, że okolica wyszła z tego bez szwanku. Szczątki rozrzuciło na znaczną odległość.
Radny hrabstwa Joel Flores przekazał w niedzielę wieczorem, że priorytetem jest ewakuacja sąsiedniego osiedla. Trzeba było zapewnić nocleg i jedzenie około 600 osobom.
Służby przygotowały dwa schroniska, a jednym z nich stało się centrum społeczne w Greenacres. Do przewiezienia mieszkańców przygotowano publiczne autobusy Palm Tran. Gotowy do pomocy był też Czerwony Krzyż.
Biuro szeryfa hrabstwa Palm Beach zaapelowało tymczasem do wszystkich, którzy widzieli katastrofę albo mają o niej informacje, o kontakt ze służbami.
Droga przy osiedlu może pozostać zamknięta nawet przez miesiąc
Military Trail zamknięto między 10th Avenue North a Purdy Lane. Przejechać mogą tam tylko pojazdy ratunkowe. Jak podaje portal MEAWW, Flores ostrzegł, że utrudnienia mogą potrwać nawet 30 dni. Termin zależy od federalnego śledztwa, a przy drodze pozostał ogromny krater.
Zamknięcie komplikuje dojazd mieszkańcom osiedla. Odczuwają je też okoliczne firmy.
Przypomnijmy, że Learjet 60 leciał z lotniska Austin-Bergstrom w Teksasie do portu North Eleuthera na Bahamach. Według stacji WPBF to najtragiczniejsza katastrofa lotnicza w hrabstwie Palm Beach. Na nagraniach rozmów z kontrolerami załoga zgłasza oblodzenie i turbulencje, a chwilę później nadaje sygnał alarmowy. Ostatnie zarejestrowane słowa brzmiały „nie mamy już czasu”.
Przyczyn tragedii wciąż nie ustalono. Śledztwo prowadzi Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu przy wsparciu Federalnej Administracji Lotnictwa, a firma Bombardier zapowiedziała współpracę. Tożsamości ofiar nie podano. Briefing NTSB zapowiedziano na poniedziałek 2 listopada.
źródło zdjęć: Canva






