Za nami prawdziwie zimowy epizod, podczas którego temperatury w wielu regionach Polski spadały poniżej -15°C, a intensywne opady śniegu sparaliżowały drogi i chodniki. Choć ostatnie dni przyniosły chwilową poprawę pogody, zrobiło się nieco cieplej i spokojniej, to – jak pokazują najnowsze prognozy, to jeszcze nie koniec zimy. Już wkrótce znowu czekają nas siarczyste mrozy, które najmocniej odczują mieszkańcy wschodniej części kraju.
Za nami mocno zimowy początek roku, który dał się we znaki mieszkańcom niemal całego kraju. Przez ostatnie tygodnie termometry pokazywały kilkanaście stopni poniżej zera, a w wielu regionach Polski sypał intensywny śnieg, który sparaliżował ruch na drogach i utrudnił codzienne życie. Mróz, wiatr i opady stworzyły iście lodowy krajobraz, jakiego dawno nie widziano.
W ostatnich dniach pogoda nieco się uspokoiła. Temperatury wzrosły, śnieg przestał padać, a powietrze złagodniało. Jednak ta chwila zimowej ulgi nie potrwa długo. Według najnowszych prognoz, zima wkrótce wróci ze zdwojoną siłą, przynosząc kolejną falę lodowatego powietrza – szczególnie dotkliwą na wschodzie Polski.
Nowa fala mrozów już na horyzoncie
Jak wynika z prognoz amerykańskiego modelu GFS, już w pierwszych dniach nadchodzącego tygodnia temperatura zacznie znów spadać. Mróz obejmie cały kraj, a jego intensywność będzie różna w zależności od regionu. Na zachodzie i południu będzie chłodno, ale znośnie – tam temperatury utrzymają się w granicach kilku stopni na minusie. Znacznie trudniejsze warunki czekają jednak mieszkańców wschodniej i północnej Polski – tam nawet w ciągu dnia słupki rtęci mogą nie przekroczyć -5°C, a miejscami spadną nawet do -10°C.
Najzimniej będzie nocą oraz o świcie. Już w nadchodzący weekend (17–18 stycznia) na wschodzie kraju temperatura może sięgnąć -20°C, a do połowy przyszłego tygodnia nawet -25°C! W całej wschodniej części Polski dominować mają silne, ponad -15-stopniowe mrozy, podczas gdy zachód kraju doświadczy łagodniejszych, choć wciąż odczuwalnych chłodów w okolicach -10°C.
Co za tym stoi? Pogoda pod wpływem wyżu
Za nadchodzące zmiany odpowiada silny wyż, który zaczyna kształtować pogodę w tej części Europy. To właśnie on odpowiada za wzrost ciśnienia atmosferycznego, które w najbliższych dniach może sięgnąć nawet 1040 hPa – to poziom wyjątkowo rzadko notowany. Taki układ przynosi stabilną, ale bardzo chłodną aurę: mało chmur, brak opadów, bezwietrzne noce i gwałtowne spadki temperatur.
Wysokie ciśnienie to jednak nie tylko mróz – wiele osób odczuje jego skutki zdrowotne. Tzw. ciśnieniowcy mogą doświadczać bólu głowy, uczucia zmęczenia, ospałości czy spadku koncentracji. Lekarze zalecają w tym czasie unikanie wysiłku fizycznego i częstszy odpoczynek.
ZOBACZ TAKŻE: Ważny komunikat RCB. Lepiej nie czekać
Choć prognozy wskazują, że opadów śniegu nie będzie przez co najmniej 10 dni, sytuacja wcale nie będzie komfortowa. Śnieg, który zalega obecnie na chodnikach, trawnikach i drogach, może zamarznąć na długo, stając się poważnym zagrożeniem dla pieszych i kierowców. Brak odwilży i niskie temperatury sprawią, że lód i śnieg zostaną z nami na dłużej.

źródło: TwojaPogoda.pl
źródło zdjęć: Canva