Ostatnie słowa Nikodema łamią serce... Mama ujawnia, co wyszeptał tuż przed śmiercią

Minęło zaledwie kilka dni od pożegnania 11-letniego Nikodema Mareckiego, młodego aktora znanego widzom z filmu „Biała odwaga”. Jego mama, pani Iwona, w rozmowie z mediami wyznała, że każdego dnia odwiedza grób syna. Ujawniła, jakie były ostatnie słowa chłopca...

Tydzień po tragedii — rodzina wciąż przeżywa żałobę

Minęło zaledwie kilka dni od pożegnania 11-letniego Nikodema Mareckiego, młodego aktora znanego widzom z filmu „Biała odwaga”. Chłopiec zginął w dramatycznych okolicznościach, potrącony przez samochód dostawczy po wyjściu ze szkolnego autobusu. Pogrzeb, który odbył się 3 grudnia, zgromadził nie tylko rodzinę, ale również poruszonych mieszkańców i osoby z branży filmowej.

Jego mama, pani Iwona, w rozmowie z mediami wyznała, że każdego dnia odwiedza grób syna. Rodzina i przyjaciele zamówili liczne msze święte, które mają być odprawiane aż do października przyszłego roku. Jak podkreśla, wiara pomaga jej unieść ten niewyobrażalny ból.

Zdjęcie Ostatnie słowa Nikodema łamią serce...  Mama ujawnia, co wyszeptał tuż przed śmiercią #1

Tragiczne okoliczności wypadku

Nikodem uczęszczał do Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki w Niedźwiedziu. To dopiero od tego roku wracał samodzielnie ze szkoły. Po zatrzymaniu autobusu wysiadł, aby przejść na drugą stronę skrzyżowania. Wtedy doszło do tragedii — został uderzony przez nadjeżdżący samochód dostawczy.

Informacja o jego śmierci błyskawicznie obiegła Polskę i poruszyła tysiące osób. Choć był dopiero u progu kariery, zdążył zapisać się w pamięci widzów jako wyjątkowo empatyczne i dojrzałe dziecko.

„Był dobrym człowiekiem od pierwszego dnia”

W rozmowie mama Nikodema podkreśliła, że jej syn ogromnie przejmował się innymi. Nawet w liście do św. Mikołaja nie prosił o prezenty, lecz o zdrowie dla rodziny.

Nikodem zawsze widział drugiego człowieka. Był niesamowicie empatyczny. To on daje mi teraz siłę – mówi pani Iwona.

Jak dodała, ich rodzina jest głęboko wierząca, a ta wiara pomaga jej znaleźć spokój w przekonaniu, że syn „jest już w dobrym miejscu”.

Co powiedział w szpitalu? Ostatnie słowa 11-latka

Najbardziej poruszające wyznanie padło jednak później. Pani Iwona zdecydowała się ujawnić ostatnie słowa swojego syna, wypowiedziane tuż przed tym, jak stracił przytomność na dobre.

Jak relacjonuje, Nikodem zwrócił się do anestezjolog:

Jestem Nikodem i nic mnie już nie boli.

To zdanie — proste, spokojne, a jednocześnie tak tragicznie ostateczne — jego mama zapamiętała na zawsze.

ZOBACZ TAKŻE: Dramatyczne doniesienia! Katastrofa lotnicza z udziałem załogi

Życie, które przerwało jedno skrzyżowanie

Rodzina 11-latka wciąż walczy z ogromnym cierpieniem, próbując znaleźć ukojenie w modlitwie i wspomnieniach. Wspólnota szkolna, znajomi oraz środowisko filmowe nadal składają wyrazy wsparcia i uczestniczą w mszach, które mają być odprawiane w jego intencji przez kolejne miesiące.

Mimo niewielu lat, Nikodem pozostawił po sobie ogromne emocje i pamięć o chłopcu, który zawsze chciał pomagać innym.

źródło zdjęcia: KAPiF

Udostępnij: