Tragiczna śmierć perkusisty zespołu Voraath. Miał zaledwie 37 lat

W świecie muzyki metalowej zapanował głęboki żal po informacji o nagłej i tragicznej śmierci Joshuy "Nassaru" Warda, perkusisty i wokalisty zespołu Voraath. Artysta zginął w wieku 37 lat w dramatycznych okolicznościach – jego życie przerwał wypadek samochodowy spowodowany przez pijanego kierowcę.

Tragiczny wypadek w noc sylwestrową

Do katastrofy doszło w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia w okolicach Greenville, w amerykańskim stanie Południowa Karolina, na drodze Cooley Bridge Road. Joshua podróżował SUV-em razem ze swoją partnerką oraz dwojgiem bliskich przyjaciół. Gdy ich pojazd został uderzony przez rozpędzony sedan prowadzony przez nietrzeźwego kierowcę, samochód wypadł z drogi i rozbił się o drzewo.

Wszyscy czterej pasażerowie SUV-a zginęli na miejscu. Wśród ofiar był właśnie Ward – muzyk znany z intensywnej gry na perkusji i charyzmatycznego wokalu w zespole Voraath.

Śmierć, która poruszyła środowisko muzyczne

Wiadomość o śmierci Joshuy Warda natychmiast rozeszła się w środowisku muzyki metalowej, wywołując wzruszenie i szok wśród fanów i artystów. Portal Sick Drummer Magazine opublikował poruszające pożegnanie, wspominając artystę jako nie tylko utalentowanego perkusistę, ale i dobrego, pełnego pasji człowieka.

 Obudziły nas straszne wieści o odejściu naszego drogiego przyjaciela... – napisano w oficjalnym komunikacie.

Sprawca tragedii – pijany recydywista

Za kierownicą sedana siedział mężczyzna będący pod wpływem alkoholu, który nie tylko przeżył wypadek, ale wyszedł z niego bez poważnych obrażeń. Został natychmiast aresztowany przez policję i usłyszał cztery zarzuty, w tym prowadzenie w stanie nietrzeźwości oraz jazdę pomimo zawieszonego prawa jazdy.

Jak informuje portal Lambgoat, mężczyzna ten miał już wcześniejsze problemy z prawem, m.in. zarzut prowadzenia auta pod wpływem alkoholu w 2024 roku. Teraz grozi mu wieluletnia kara więzienia.

Osierocił 10-letniego syna

Największą tragedią tej historii jest fakt, że Joshua Ward osierocił 10-letniego syna o imieniu Kai. Chłopiec stracił ojca w dramatycznych okolicznościach, w najgorszym możliwym momencie – tuż na początku nowego roku.

Zbiórka dla rodziny muzyka

W odpowiedzi na śmierć artysty, na platformie GoFundMe ruszyła zbiórka pieniędzy. Celem jest nie tylko pokrycie kosztów pogrzebu, ale również zapewnienie wsparcia finansowego dla jego syna i najbliższej rodziny.

Dzięki hojności fanów i przyjaciół udało się już zebrać ponad 21 tysięcy dolarów, a liczba darczyńców wciąż rośnie.

Źródło zdjęcia: Canva

Udostępnij: