"Padł ofiarą" - Tragiczna śmierć polskiego piłkarza. Miał 35 lat

Wstrząsająca wiadomość obiegła środowisko sportowe i lokalną społeczność w Szwajcarii w tragicznych okolicznościach zginął Jakub Hajduk, 35-letni były piłkarz znany z występów w niższych ligach piłkarskich. Jak potwierdziła rodzina, mężczyzna padł ofiarą brutalnego przestępstwa. Teraz najbliżsi walczą o możliwość sprowadzenia jego ciała do Polski, prosząc o pomoc i wsparcie finansowe.

Środowisko sportowe i bliscy pogrążeni są w żalu po śmierci Jakuba Hajduka, byłego piłkarza. Mężczyzna zmarł w wieku zaledwie 35 lat, a do tragedii doszło poza granicami Polski, w Szwajcarii, gdzie przebywał od kilku lat.

Jak na razie nie ujawniono oficjalnej przyczyny śmierci Jakuba Hajduka. Informacje w tej sprawie są bardzo skąpe, a rodzina również nie podała szczegółów dotyczących tego, co dokładnie się wydarzyło. Wiadomo jedynie, że ciało zmarłego znajduje się nadal w Szwajcarii i jak czytamy w opisie zbiórki, wszystko wskazuje na to, że stał się ofiarą brutalnego czynu o charakterze przestępczym.

Nie żyje Jakub Hajduk. Rodzina chce sprowadzić ciało do Polski

W obliczu tragedii, matka Jakuba, Teresa Hajduk, rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na portalu zrzutka.pl.

Mój syn Jakub Hajduk zginął tragicznie w Szwajcarii — padł ofiarą brutalnego przestępstwa. Jego śmierć była nagła, niespodziewana i odebrała nam wszystko, co najcenniejsze

Celem jest zebranie środków na organizację formalności oraz transport zwłok syna do Polski.

Zbieramy środki na transport zwłok, dokumenty i godny pochówek. Każda, nawet najmniejsza wpłata, ma dla nas ogromne znaczenie – napisała pani Teresa w opisie zbiórki.

Zgromadzone fundusze mają pokryć koszt przewiezienia ciała do Polski, uregulowanie niezbędnych formalności urzędowych oraz zorganizowanie godnego pogrzebu. Rodzina apeluje do ludzi dobrej woli o wsparcie, każda złotówka jest ważna.

Kim był Jakub Hajduk?

Jakub Hajduk przez lata związany był z lokalną sceną piłkarską. Grał m.in. w takich klubach jak Sokół Rykoszyn, Wierna Małogoszcz, Neptun Końskie i Partyzant Radoszyce. W środowisku sportowym zapamiętano go jako osobę życzliwą, kontaktową i oddaną drużynie.

Po zakończeniu kariery piłkarskiej, kilka lat temu,  zdecydował się na wyjazd do Szwajcarii w celach zarobkowych. Tam też pracował i mieszkał do momentu swojej śmierci.

Jego śmierć wywołała szok wśród byłych kolegów z boiska. Paweł Wijas, obecny trener Piaskowianki Piaski, który współpracował z Jakubem w Sokole Rykoszyn, tak go wspomina:

Jestem w szoku, trudno pogodzić się z tym, co się stało. Przez dwa lata pracowałem z Kubą. Bardzo uprzejmy, kontaktowy chłopak powiedział w rozmowie z portalem echodnia.eu.

ZOBACZ TAKŻE: Nie żyje poszukiwana 37-letnia Emilia. Zaginęła po kłótni z mężem. Są już wyniki sekcji zwłok

źródło zdjęć: Canva

Udostępnij: