Blanka Lipińska powróciła z nowym dziełem. Zarówno literacki pierwowzór, jak i ekranizacja, budzą skrajne emocje. Widzowie, krytycy i zagraniczne media są bezlitośni dla polskiego erotyka. Uważają, że "Kolejne 365 dni" zawiera wiele szkodliwych społecznie wątków, kpi z feminizmu i „jest policzkiem wymierzonym kobietom”.

„Kolejne 365 dni" zmiażdżone przez krytyków

Zarówno literacki pierwowzór, jak i ekranizacja dzieła Blanki Lipińskiej, budzą skrajne emocje. Ten erotyczny thriller ma równie wiele zwolenników, co przeciwników

Tuż po premierze filmu na Netfliksie, w sieci znalazły się jego pierwsze recenzje. I bynajmniej nie były one pochlebne! Krytycy nie pozostawili suchej nitki na najnowszym dziele Lipińskiej. Widzowie i zagraniczne media nabijają się z polskiego erotyka, nie mogąc doszukać się w nim fabuły, dobrych dialogów, ani sensu.

„Kolejne 365 dni" - dlaczego lepiej tego nie oglądać?

Podczas gdy jedni świetnie się bawią na tym zmysłowym filmie erotycznym, inni czują ogromne zażenowanie. Nie tylko brak logicznej fabuły, kiepskie dialogi i drętwa gra aktorska przyprawiają widzów o dreszcze…

Eksperci uważają, że "Kolejne 365 dni" zawiera wiele szkodliwych społecznie wątków. Psycholożka i terapeutka par, Dorotą Mintą w rozmowie z portalem ofeminin.pl komentuje, że film jest „policzkiem wymierzonym kobietom”.

To „policzek wymierzony kobietom”

Choć fabuła trzeciej części jest zbudowana wokół kryzysu małżeńskiego Laury i Massimo, nie brakuje w niej scen brutalnego i niemal zwierzęcego seksu. Film tak naprawdę ukazuje przemocowy związek z brutalnym, niedostępnym emocjonalnie, pasywno-agresywnym mężczyzną i całkowite podporzadkowanie się na pozór wyzwolonej, silnej i niezależnej kobiety.

Zawiera wiele niebezpiecznych wątków

Według psycholożki Doroty Minty w filmie jest bardzo wiele niebezpiecznych wątków. Ekspertka uważa, że „Kolejne 365 dni" wręcz kpi z feminizmu. Pokazuje, że za pieniądze można godzić się na wszystko, w tym przemoc i uprzedmiotawia kobiety. W przedstawionym obrazie obupólny szacunek w związku: w rozmowie, w codzienności i w łóżku, po prostu nie istnieje. Film ma także antyfeministyczny wydźwięk i negatywnie przedstawia obraz kobiecej seksualności.

Udostępnij:

Sklep