W mediach społecznościowych pojawił się nowy, kontrowersyjny trend, który. choć z pozoru zabawn, może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia. Influencerki i celebrytki coraz częściej publikują nagrania, na których… jedzą przysmaki przeznaczone dla koni. Choć ma to zapewnić im lajki i zasięgi, eksperci ostrzegają: to nie jest bezpieczne, a naśladowanie takich zachowań może skończyć się znacznie gorzej, niż tylko niesmakiem.
- Influencerki zjadają końskie przysmaki. Nowy, absurdalny trend
- Dietetyczka ostrzega: to nie jest bezpieczne dla ludzi
W świecie mediów społecznościowych nowe trendy pojawiają się niemal każdego dnia. Jedne wywołują uśmiech, inne wzruszenie, są też takie, które budzą niepokój, a niekiedy wręcz stanowią realne zagrożenie dla zdrowia i życia.
Wśród virali, które przetoczyły się przez TikToka czy Instagram, były już wyzwania polegające na jedzeniu kapsułek do prania ("Tide Pods challenge"), wdychaniu cynamonu, podpalaniu ubrań na sobie czy picie nadmiernych ilości napojów energetycznych. Mimo krytyki i ostrzeżeń lekarzy, wielu internautów, szczególnie młodszych, ulega pokusie zdobycia popularności za wszelką cenę.
Influencerki zjadają końskie przysmaki. Nowy, absurdalny trend
Jedzenie przysmaków dla koni to kolejna internetowa "moda", która zyskała zasięgi, najpierw w USA, teraz również w Polsce. Z pozoru niewinny żart, w rzeczywistości może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.
Wśród osób, które zdecydowały się zjeść końskie przekąski przed kamerą, znalazły się m.in. Lexy Chaplin, influencerka i freak fighterka, oraz Martirenti, zawodniczka Fame MMA i uczestniczka „Love Never Lies”.
Lexy opublikowała film 11 grudnia na TikToku, w którym tłumaczy, że dopadł ją głód o 2 w nocy, a lodówka była pusta. W akcie desperacji… sięgnęła po końskie smakołyki.
O 2.00 w nocy zrobiłam się głodna, a lodówka była pusta – opowiada w nagraniu.
Sama przyznała, że nie smakują jej wcale.
Z kolei Martirenti była zachwycona końską lizawką o smaku jabłka. Jak mówiła:
Trochę mnie zdziwiło, że człowiek to może jeść… ale pachnie zachęcająco – przyznała.
Jak się okazuje, przysmaki zdecydowanie jej posmakowały.
To jest takie pyszne. Dla mnie 10/10 – powiedziała z entuzjazmem, kontynuując jedzenie.
Choć nagrania mogą wydawać się zabawne lub dziwaczne, eksperci ostrzegają, że to może być bardzo ryzykowne dla zdrowia.
Dietetyczka ostrzega: to nie jest bezpieczne dla ludzi
Portal Plotek zapytał o opinię specjalistkę, dietetyczkę kliniczną Monikę Kroenke, która nie ma wątpliwości co do zagrożeń płynących z tego trendu.
Jedzenie dla zwierząt, w tym przysmaki dla koni, nie spełniają tych samych wymogów co żywność dla ludzi, a więc nie podlegają nadzorowi Głównego Inspektoratu Sanitarnego, ani nie stosują się do ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia.
Jak tłumaczy Kroenke, końskie produkty mogą zawierać substancje, które są zakazane w żywności dla ludzi albo skażenia biologiczne, np. bakterie czy grzyby.
Ryzykownym jest spożywanie żywności dla zwierząt, biorąc pod uwagę ich niepewny skład i jakość używanych surowców.
To jednak nie koniec zagrożeń. Ekspertka zwraca uwagę, że te produkty są zbilansowane pod potrzeby koni, a nie ludzi — co może prowadzić do zaburzeń w organizmie.
Kolejnym aspektem jest dostosowywanie preparatów dla zwierząt pod ich zapotrzebowanie, a nie pod zapotrzebowanie ludzi. Rozbieżności w tym aspekcie mogą prowadzić do hiperwitaminozy u ludzi z objawami takimi jak: wymioty, bóle głowy, zaburzenia neurologiczne czy dysfunkcje nerek i wątroby.
Choć nagrywanie „dziwnych” zachowań dla śmiechu i zasięgów nie jest niczym nowym, granica pomiędzy zabawnym a niebezpiecznym znów została przesunięta. Gdy trend może prowadzić do realnych szkód, także wśród naśladowców, często nieświadomych ryzyka, trzeba zastanowić się nad jego granicami i odpowiedzialnością twórców.
Czy jedzenie końskich lizawków i przysmaków stanie się kolejnym absurdalnym internetowym testem odwagi?
ZOBACZ TAKŻE: Jeśli głośno mówisz, to oznacza 3 rzeczy – i nie każda z nich jest taka oczywista
źródło zdjęć: Tik Tok lexychaplin, marta.rentel