Małgorzata Ostrowska-Królikowska po raz pierwszy publicznie ujawniła prawdziwą przyczynę śmierci swojego męża, Pawła Królikowskiego. Choć przez lata w mediach powtarzano, że aktor zmarł z powodu tętniaka mózgu, wdowa po artyście w najnowszym wywiadzie wyraźnie zdementowała te doniesienia.
Paweł Królikowski był jednym z najbardziej lubianych i cenionych aktorów swojego pokolenia. Choć w swoim dorobku miał wiele ról teatralnych, filmowych i serialowych, dla milionów widzów na zawsze pozostanie „Kusym” z serialu „Ranczo”. To właśnie ta postać, zamkniętego w sobie, lecz niezwykle wrażliwego artysty z małej wsi Wilkowyje, zyskała wyjątkowe miejsce w sercach Polaków.
Prywatnie Paweł Królikowski przez wiele lat tworzył zgrane małżeństwo z aktorką Małgorzatą Ostrowską-Królikowską. Para poznała się jeszcze w czasach studenckich i od tamtej pory stanowili nierozłączny duet, zarówno w życiu zawodowym, jak i rodzinnym. Doczekali się pięciorga dzieci, trzech synów i dwóch córek, z których część również związała swoje życie z branżą artystyczną.
Paweł Królikowski zmarł 27 lutego 2020 roku, a jego odejście poruszyło całe środowisko artystyczne oraz fanów w całym kraju. W tamtym czasie media podawały, że przyczyną śmierci był tętniak mózgu, jednak prawda okazała się inna. Oficjalnie ujawniła ją teraz jego żona, Małgorzata Ostrowska-Królikowska, goszcząc w podcaście „Kobiety Rakiety” Beaty Jewiarz. Jak wyjawiła, Królikowski miał glejaka.
Nie, to nie była prawda. To media tak pisały. Paweł miał glejaka. Nie umarł z powodu tętniaka – wyznała w trakcie rozmowy
ZOBACZ TAKŻE: Były uczestnik "The Voice of Poland" żył w białym małżeństwie. Teraz ogłosił rozstanie z żoną
Małgorzata Ostrowska-Królikowska o śmierci męża
W dalszej części rozmowy aktorka podzieliła się bolesnymi, ale i niezwykle intymnymi wspomnieniami z czasu choroby męża. Opowiedziała, że choć diagnoza była poważna, to wszyscy również sam Paweł, mieli świadomość, co ich czeka.
To trwało, odchodzenie Pawła. Trwało, my wiedzieliśmy, na co jest chory. On też zresztą wiedział, więc mieliśmy jeszcze czas być ze sobą. Dzieci są bardzo wdzięczne, że jeszcze mogły się do taty przytulać, że jeszcze mogły z nim pobyć. Aczkolwiek wiedziały, jaka to jest choroba. Że jest taki procent nadziei, że się uda. (...) My mieliśmy czas na przeżywanie tego odchodzenia razem.
Małgorzata Ostrowska-Królikowska przyznała również, że jej mąż, mimo ciężkiej choroby, zadbał o to, by przygotować rodzinę na życie bez niego. Z troską i odpowiedzialnością planował wszystko, co tylko mógł uporządkować przed śmiercią.
Paweł był mądrym człowiekiem i nie zostawił mnie samej takiej niepotrafiącej nic samodzielnie zrobić. Przygotował mnie na życie bez niego.
Po jego odejściu poczuła, że musi być silna, nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla całej rodziny.
Czułam się odpowiedzialna za te wszystkie osoby, które są w tej rodzinie. I ja musiałam dawać przykład, nie mogłam spaść. Ja wtedy byłam bardzo aktywna, starałam się tak nie dołować. Taką prawdziwą żałobę przeżywałam dopiero później.
Choć od śmierci Pawła Królikowskiego minęły już ponad 5 lat, jego postać wciąż żyje w pamięci widzów i bliskich. „Ranczo” jest nieustannie powtarzane w telewizji, a rola Kusego, pełna emocji, humoru i wzruszeń, pozostaje jedną z najbardziej kultowych w historii polskich seriali. Dziś, gdy Małgorzata po raz pierwszy tak szczerze opowiedziała o jego chorobie i odchodzeniu, wiele osób na nowo przypomina sobie, jak wielką stratą była jego śmierć, zarówno dla rodziny, jak i dla świata polskiej kultury.
źródło zdjęć: @malgorzata_ok