W sobotę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w związku z kolejnymi uderzeniami Federacji Rosyjskiej na cele znajdujące się na terytorium Ukrainy, polskie wojsko uruchomiło procedury natychmiastowego reagowania. Polskie myśliwce w akcji!
- Alarm w polskiej przestrzeni powietrznej
- Poderwane myśliwce i pełna gotowość systemów obrony
- Działania prewencyjne, a nie bezpośredni alarm
- Stały monitoring sytuacji
- Reakcja opinii publicznej
Alarm w polskiej przestrzeni powietrznej
W sobotę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w związku z kolejnymi uderzeniami Federacji Rosyjskiej na cele znajdujące się na terytorium Ukrainy, polskie wojsko uruchomiło procedury natychmiastowego reagowania. Zgodnie z komunikatem opublikowanym w serwisie X (dawniej Twitter), w polskiej przestrzeni powietrznej pojawiły się wojskowe statki powietrzne prowadzące działania operacyjne.
W związku z atakiem Federacji Rosyjskiej wykonującej uderzenia na obiekty znajdujące się na terytorium Ukrainy, w polskiej przestrzeni powietrznej operuje wojskowe lotnictwo. Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowódca Operacyjny RSZ uruchomił niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Poderwane zostały myśliwce, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości.
Według przekazanych informacji rosyjskie ataki rakietowe i dronowe skierowane przeciwko infrastrukturze ukraińskiej spowodowały konieczność dodatkowego zabezpieczenia naszego nieba, zwłaszcza w regionach graniczących z obszarami objętymi działaniami wojennymi.

Poderwane myśliwce i pełna gotowość systemów obrony
Jak podało Dowództwo Operacyjne RSZ, Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych uruchomił wszystkie niezbędne środki znajdujące się pod jego kontrolą. Oznacza to przede wszystkim start polskich myśliwców, które pełnią dyżur bojowy w ramach obrony powietrznej kraju. Jednocześnie w stan podwyższonej gotowości postawiono naziemne systemy radiolokacyjne oraz jednostki odpowiedzialne za monitorowanie sytuacji w polskim i przygranicznym obszarze powietrznym.
Według przedstawicieli wojska takie działania są standardową reakcją na podwyższone ryzyko pojawienia się zagrożenia w pobliżu polskiej granicy. Systemy obrony powietrznej mają w takich momentach zapewnić nie tylko natychmiastową obserwację przestrzeni, ale także możliwość szybkiej odpowiedzi w razie wykrycia niebezpiecznych obiektów.
ZOBACZ TAKŻE: Wpadka Netlifxa na premierze "Stranger Things 5"! Fani wściekli!
Działania prewencyjne, a nie bezpośredni alarm
Wojsko podkreśliło, że uruchomienie środków obrony ma charakter zapobiegawczy. Nie ma informacji o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie rakiety lub drony, jednak intensywne ataki na zachodnią Ukrainę wymagają wzmożonej czujności.
Służby zapewniają, że takie procedury służą ochronie bezpieczeństwa obywateli i stanowią część rutynowych działań podejmowanych zawsze wtedy, gdy sytuacja w regionie staje się bardziej dynamiczna. Podkreślono, że chodzi o zapewnienie reakcji w czasie realnym, gdyby doszło do eskalacji.
Stały monitoring sytuacji
Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało również, że wszystkie podległe siły pozostają w pełnej gotowości, a analiza sytuacji trwa nieprzerwanie. Specjaliści monitorują przestrzeń powietrzną w oparciu o dane z radarów, systemów obrony oraz informacji przekazywanych przez sojusznicze państwa NATO.
Dzięki natychmiastowej mobilizacji sił powietrznych oraz infrastruktury obronnej Polska ma zapewnić stałą kontrolę nad obszarem powietrznym kraju. Według zapewnień wojska, każdy potencjalny incydent zagrażający bezpieczeństwu zostanie wychwycony i odpowiednio zneutralizowany.
Reakcja opinii publicznej
Informacja o poderwaniu myśliwców wywołała szeroką dyskusję w mediach społecznościowych. Użytkownicy dopytują o skalę zagrożenia, a część komentatorów podkreśla, że sytuacja przypomina najtrudniejsze momenty z poprzednich miesięcy wojny. Eksperci od bezpieczeństwa uspokajają jednak, że wojsko działa zgodnie z procedurami NATO i na razie nie ma powodu do paniki.
źródło zdjęcia: Canva