
Mężczyzna jest najsilniejszy kiedy potrafi pokazać swoją słabość.

Jak w lustrze wystają nasze brudy i skazy, jak w lustrze uwidaczniają się nasze chwile zwątpienia i słabość, gdy patrzymy na siebie bez zasłon.

Mężczyzna to nie ten, kto posiada nieograniczoną siłę, ale ten, kto potrafi opanować swoje słabości i kierować swoją energią w odpowiednim kierunku.

Nadzieja jest jak dym z papierosa. Distansuje nas od brutalnej rzeczywistości, czyni gołębią niebo przyjemnym dla oczu, stwarza złudzenie, że jesteśmy wolni, gdy jesteśmy niewolnikami naszej własnej słabości.

Mężczyzna to przekleństwo dla siebie samego. Wie, że musi być silny, niezależny, niepokonany. A przecież człowiek jest z natury słaby, zależny, pokonany. Próbuje więc poradzić sobie z tym napięciem, ale to go niszczy.

Pan Petru już dwa miesiące po wyborach
tak osłab z sił, że musi chodzić o kulach.

Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych.