Sylwestrowa noc w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana miała być czasem radości i powitania Nowego Roku, jednak zakończyła się tragicznym dramatem. W jednym z popularnych barów wybuchł pożar, który błyskawicznie objął cały lokal. Zginęły dziesiątki osób, a wielu uczestników imprezy odniosło poważne obrażenia. Nowe, dramatyczne zdjęcia z miejsca tragedii obiegły media i pokazują skalę zniszczeń oraz chaos, jaki panował podczas akcji ratunkowej.
Dramat w Szwajcarii
Nowy Rok w szwajcarskim Crans-Montana miał rozpocząć się radośnie. Niestety, sylwestrowa noc zamieniła się tam w prawdziwy koszmar. Podczas imprezy w popularnym barze Le Constellation doszło do potężnej eksplozji i pożaru, który pochłonął dziesiątki ofiar.
Według najnowszych danych przekazanych przez szwajcarską policję, życie straciło co najmniej 47 osób, a ponad 115 zostało rannych. Ofiary to głównie młodzi ludzie, którzy świętowali nadejście 2026 roku. Dramat rozegrał się tuż po północy z 31 grudnia na 1 stycznia.
Wszystko wskazuje na to, że tragedia była tragicznym wypadkiem. Lokalne służby potwierdziły, że ogień błyskawicznie objął wnętrze lokalu, a ludzie znajdujący się w środku próbowali ratować się ucieczką. Świadkowie opisywali sceny paniki, płomienie i gęsty dym.
Ktoś wybił okno, by umożliwić ucieczkę, ale dla wielu było za późno — relacjonują osoby, które zdołały się wydostać.
Z uwagi na ogromne zniszczenia, identyfikacja ofiar jest bardzo trudna. Władze szwajcarskie ogłosiły stan wyjątkowy, a śledczy badają wszystkie możliwe przyczyny wybuchu.
Co mogło doprowadzić do pożaru?
Coraz więcej wskazuje na to, że pożar wybuchł w wyniku nieostrożnego użycia pirotechniki lub dekoracji. Jedno z opublikowanych przez BFM TV zdjęć z wnętrza lokalu pokazuje bawiące się osoby, które trzymają nad głowami butelki szampana z zapalonymi zimnymi ogniami.
To ujęcie sugeruje, że iskry mogły zaprószyć ogień w piance wygłuszającej sufit, co doprowadziło do szybkiego rozprzestrzenienia się płomieni — informuje BFM TV.
W sieci krążą też nagrania z samego początku pożaru, na których widać, jak ogień w błyskawicznym tempie ogarnia całe pomieszczenie.
Na razie nie ma informacji, by wśród poszkodowanych byli obywatele Polski, jednak Ministerstwo Spraw Zagranicznych pozostaje w kontakcie z władzami Szwajcarii.
Strażacy i ratownicy walczyli z żywiołem przez wiele godzin, ale rozmiar katastrofy wstrząsnął nie tylko Szwajcarią, ale całą Europą. Śledztwo trwa, a tragedia z kurortu Crans-Montana z pewnością jeszcze długo pozostanie w pamięci.
źródło zdjęć: Canva