Siłownia jest miejscem, gdzie wielu z nas udaje się, aby poćwiczyć. Niestety ogromna ilość kobiet świadomie rezygnuje z chodzenia na siłownię, przez zachowanie, którego dopuszczają się względem nich mężczyźni.

    Gapienie się, zaczepki, komentarze dotyczące wyglądu, a nawet i molestowanie. To codzienność wielu kobiet, które decydują się zażyć aktywności fizycznej na siłowni. Niestety właśnie przez niestosowane zachowania, kobiety nie czerpią z tego przyjemności i rezygnują z ćwiczeń w miejscach publicznych, a jeśli już idą, to z partnerem czy inną bliską osobą.

    To właśnie przez tzw. „gym weirdos” (w tłum. Dziwacy z siłowni) coraz więcej kobiet woli ćwiczyć w innych miejscach w gronie tylko innych kobiet, albo w zaciszu domowym.

    Według badań z 2021 roku, przeprowadzonych na zlecenie "Woman’s Running", wynika, że aż 76 proc. kobiet czuje się niekomfortowo podczas treningu w miejscu publicznym, a 63 proc. badanych zmieniało swoje zachowanie w zależności od tego, kto z nimi ćwiczył, kobiety wybierały też inny strój, kiedy wiedziały, że na siłowni będą również mężczyźni. Z kolei badania przeprowadzone przez "Run Repeat" mówią, że aż 56 proc. było molestowanych na siłowni - podaje kobieta.wp.pl.

    Jedna z naszych czytelniczek była ofiarą „gym weirdos”. Sabina od 5 lat stara się codziennie ćwiczyć, gdyż kocha sport i różne formy aktywności fizycznej. Jedno z jej ostatnich wyjść na siłownię wspomina wyjątkowo traumatycznie.

    Gdy skończyłam naukę w liceum i dostałam się na studia we Wrocławiu, chciałam zapisać się na nową siłownię. Dotychczas chodziłam do sprawdzonego miejsca, w którym znałam wszystkich. Czułam się tam swobodnie, prawie jak w domu. Zapisałam się do popularnej siłowni i myślałam, że będę zadowolona, ale srogo się zawiodłam.

    Już po wejściu na siłownię zostałam osaczona przez grupkę „lokalnych” mężczyzn. Traktowali mnie jak pustą i mało rozgarniętą dziewczynkę, która nie ma bladego pojęcia, do czego służą poszczególne przyrządy. Na początku starałam się być miła i tylko ich zbywałam. Po kilkudziesięciu minutach jeden z nich podszedł do mnie i złapał mnie za pośladki obiema rękami, śmiejąc się. Jak tłumaczył, sprawdzał, czy „mięśnie dobrze pracują”. Nie wiedziałam co robić, zwyczajnie mnie zatkało. Szybko wybiegłam z siłowni i przysięgłam sobie, że już nigdy nie wrócę do tego miejsca. Teraz wolę iść pobiegać, albo poćwiczyć w mieszkaniu, niż narazić się na podobne zachowania.

    Swojej przygody z siłownią nie wspomina dobrze także Patrycja.

    Od zawsze bardzo lubiłam chodzić na siłownię, ale nie ukrywam, że spojrzenia, czy komentarze ze strony niektórych mężczyzn, bywają męczące. Aby nie dawać im „powodów” do zainteresowania, zrezygnowałam z opiętych legginsów i topów. Czuje się dużo lepiej, gdy mam na sobie luźny dres i T-shirt. Tylko dlaczego my kobiety musimy rezygnować z tego w czym możemy ćwiczyć, przez zachowanie napalonych facetów? - zastanawia się

    Co myślicie o gym weirdos? Spotkaliście się z podobnymi sytuacjami?

    Zobacz także: O co kłócą się pary? 5 najczęstszych problemów

    Udostępnij:

    Sklep