
Powiedział mi kiedyś kolega, że największe zwycięstwo to zwyciężyć samego ...
Powiedział mi kiedyś kolega, że największe zwycięstwo to zwyciężyć samego siebie.
Szczerość należy do najbardziej względnych rzeczy w świecie rzeczy bezwzględnych.
Człowiek ma tyle lat, na ile się czuje.
Właśnie tak musiał czuć się Kopciuszek.
Gdyby tylko, zamiast tańczyć z wdziękiem w balowej sali, był przyciśnięty do
ściany na imprezie w studenckim domu, otoczony ze wszystkich stron
przez pijanych ludzi. I, jeśli zamiast olśniewającej, szyfonowej sukni, miałby na sobie togę, którą ukradkiem naciągałby, pilnując, by istotne części ciała pozostawały zakryte. I, gdyby zamiast matki chrzestnej spełniającej każde jego życzenie, miałby nieznośną, starszą siostrę, która wmuszałaby w niego galaretkowe shoty, pakując mu je wprost do gardła. Jestem Kopciuszkiem.
Patrzyła na niego oczami roześmianymi jak słoneczne lato.
Bycie strasznie normalnym oznacza jednocześnie, że jest się stukniętym.
Nie ma takiego gniewu, który by trwał wiecznie.
Gdy tak czekałem i czekałem to w końcu przestało mi zależeć.
Zwycięzcy piszą historię na nowo.
I tylko przyjdź.
Dotknij mnie czule
i przytul tak, abym
zapomniała o wszystkim.
Lubię siedzieć nisko (...) upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.