
Dwudziestolatek kocha niekiedy jak szaleniec, ale czterdziestolatek kocha jak głupiec.
Dwudziestolatek kocha niekiedy jak szaleniec, ale czterdziestolatek kocha jak głupiec.
Kumplostwo jest wtedy, kiedy możesz zabrać swoją dziewczynę na mecz, a po meczu zobaczyć z nią Iron Mana. Kiedy rozumie, co to znaczy, że wychodzisz dzisiaj z kumplami, a jak zadzwonisz w środku nocy pijany, to poda Ci numer na najtańszą taksówkę, zamiast drzeć się w słuchawkę, że palancie, od dzisiaj szlaban na seks.
Kumplostwo jest też wtedy, kiedy Twój facet nie przewraca oczami na kolejną historię o kretynce Baśce, pomoże Ci czasem wybrać tę nieszczęsną sukienkę i – gdy spalisz kolację – przypomni Ci, że nie tylko od gotowania macie w kuchni ten pierd***ny blat...
Mała rada dla zazdrosnych mężczyzn: "Jeśli ona chce tylko Ciebie, nie martw się o to kto chce ją."
Mężczyzna, który mówi, że nigdy nie boi się, kłamie. Skacząc na spadochronie, zawsze jest strach. Ale mężczyzna to ten, który stawia czoła niepokojom, nie ten, który nie ma strachu.
Mężczyzna nie jest istotą biologicznie określoną, ale jest osobą, to znaczy istotą, która zawsze musi wyrazić swe 'ja', swoją osobowość. Mężczyzna nie jest człowiekiem bezpośrednio, ale staje się nim: jest człowiekiem dzięki temu, co sam z siebie czyni, co rozwija w sobie, co w sobie wynajduje.
Chłop umiera z głodu, a pan z obżarstwa.
Istnieje pewien pokręcony obraz męskości, w którym siła jest jednoznaczna z dominacją, w którym sukces jest jednoznaczny z brutalną konkurencją, a gdzie czułość i słabość są traktowane jak przekleństwa. To nie jest męskość. To jest jej zniekształcona, uszkodzona wersja.
Dlatego ze tak się od siebie różniliśmy , mogliśmy się uzupełniać.
Gdzie jedno widziało pustkę,
drugie widziało trzy niezmierzone możliwości.
Gdzie mężczyźni są zniewieściali, tam ich rolę odgrywają kobiety.
Mężczyzna, który nie jest pewien swojego miejsca w społeczeństwie, wyraża swoją maskulyność poprzez przechwalanie się przed innymi, podczas gdy prawdziwy mężczyzna wie, kim jest, i nie potrzebuje dowodzić tego innym.
Opiekuńczość mężczyzny wyzwala we mnie wielkie wzruszenie, które bardzo łatwo zamienia się w zauroczenie. Nie daj Boże odda mi on swój sweter, czapkę na uszy naciągnie, dłonie w dłoni ogrzeje! Nie daj Boże się zatroska, czy aby jadłam śniadanie, albo się bólem głowy zatrwoży! O, wtedy przepadłam!