Może to głupie, ale czasem coś się udaje tylko dlatego, że ...
Może to głupie, ale czasem coś się udaje tylko dlatego, że wierzysz, że się uda. To chyba najlepsza definicja wiary, jaką znam.
Lubię pływać pod prąd, a nawet przegrywać z prądem, bo to przynajmniej wyrabia mięśnie. Wymyśliłem sobie taką praktyczną, prywatną, moralną dyrektywę: jeśli masz dwie drogi do wyboru, wybieraj zawsze drogę trudniejszą dla ciebie.
Najważniejsze, żeby pokochać siebie. I wybaczyć sobie. Wszystko, nawet największe błędy. I nie wspominać swojej historii, tylko ją tworzyć.
Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągniecie go
wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
Nie mierzyć siebie samemu gdzie zaczynasz, ale odległość, jaką przeszedłeś od punktu startu. Twój postęp jest ważniejszy niż perfekcja. Bądź cierpliwy, konsekwentny i nigdy nie przestawaj wierzyć w swoje doświadczenia.
Celem w życiu nie jest przetrwanie, ale zrozumienie, że nasze życie jest cenniejsze niż tylko samo przetrwanie. Kiedy to zrozumiesz, zrozumiesz, co to znaczy żyć, a nie tylko istnieć.
Nie czekaj na właściwy moment, bo właściwy moment to teraz. Każdy dzień to okazja do zmian i żaden dzien nie jest gwarantowany. Działaj zawsze, kiedy możesz, zamiast odkładać na później.
Aby mieć to czego nigdy nie miałeś musisz zrobić coś, czego nigdy nie robiłeś.
Nie ma takiej rzeczy jak porażka. Jest tylko nauka odświeżając wieńczący sukces. Ten zwycięzca jest ten, kto wielokrotnie przeżył porażki bez utraty entuzjazmu.
Gdy dostaniesz porządnego kopa od losu masz dwa wyjścia: możesz usiąść i użalać się nad sobą, albo ruszyć do przodu wykorzystując siłę rozpędu.
Pamiętaj, że od człowieka zależy bardzo niewiele. Nawet jeżeli od niego zależy niewiele, to jednak on zależy wyłącznie od siebie. Trzeba zawsze pomagać sobie samemu.