
Brakuje mi jej. Miłości. Bycia kochanym. Twarzy, która na ciebie patrzy i uśmiecha się dlatego, że jesteś. Dłoni, która szuka cię przez sen. Kogoś, z kim jestem cały. Kogoś, kogo twarz chciałbym widzieć, zasypiając na zawsze. Kogoś, kto jest moim domem.

Kobiety. Strasznie z nimi trudno. Są jak morze. Nieprzewidywalne.

Nieskończoność minęła niczym jeden długi szary dzień.

Nie ma nic zimniejszego od serca, które kiedyś płonęło.

Nigdy nie jest za późno – pomyślała – nigdy, nawet na godzinę przed nicością nie jest za późno.