
Świat istnieje, bo go rozdyma strumień idących na śmierć ludzi, jak krew tętnicę.

Chwile zlewają się nieprzerwanie w strumień, którego czasem nie można ogarnąć.

Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje.
Można wtedy powiedzieć:
„W tym ciele żył kiedyś człowiek”.